19.05.2024, 16:09 ✶
Wejście Louvaina, cóż, nie należało do najzgrabniejszych. Wiedziała, że jej brat także okupuje posiadłość, skrzaty zresztą nawet pokusiły się o poinformowanie, że młody panicz nie czuje się najlepiej, naiwnie jednak nie przypuszczała, że chodziło o upojenie się do tego stopnia, że nie potrafił nawet prosto stanąć.
Przemknęła przez nią na ten widok chwilowa złość.
A potem szybko uleciała, gdy przypomniała sobie o tych wszystkich samotnych wieczorach, podczas których miała po prostu ochotę sięgnąć po jedną z najlepszych butelek wina która mieli w piwnicy i na chwilę zapomnieć o wszystkim, co ostatecznie na siebie zrzuciła.
Nawet jeśli tak naprawdę ze względu na swój stan zdrowia nigdy nie piła więcej niż jeden kurtuazyjny kieliszek dla ewentualnego dotrzymania towarzystwa ewentualnym gościom.
To jednak prowadziło do kolejnej kwestii.
Coś się stało.
Z cichym westchnieniem odłożyła książkę, nawet nie próbując zaznaczać, gdzie ją skończyła. Nie było sensu, gdy znała jej strony niemal na pamięć. Zamiast tego przysunęła machnięciem różdżki kolejny z foteli bliżej stoliczka, na którym stała jej herbata.
- Usiądź, następnym razem strącona książka spadnie na ciebie i zrobisz sobie krzywdę. - Mówiła, by po chwili wezwać skrzata. Wysłała go po jeden ze swoich specyfików, który trzymała w zapasie zarówno w domu rodzinnym, jak i w posiadłości Dolohovów. Powinien złagodzić późniejsze skutki spożycia alkoholu. Lepiej było wstać rano żywym, niż spędzić kolejny dzień w cierpieniu.
I chyba lekko nawet pożałowała tej troski, szczególnie gdy została jej wytkniętą, cóż, oczywistość. Widać nawet pijany umysł potrafił połączyć jej rzeczywiście niezwykłe zachowanie z tym, co działo się w jej życiu. Wiedziała, że niektórych sekretów nie da się trzymać zbyt długo, choć tak bardzo by chciała.
Upiła spokojnie łyk herbaty, jej zmarszczone brwi i czoło mogły jednak zdradzić, że Louvain trafił w dziesiątkę.
- Ostatnio… To miejsce wydaje się najprzyjaźniejsze. - Wydusiła w końcu, czekając, aż skrzat nie pojawił się z odpowiednią fiolką i szklanką. Kazała położyć wszystko na stoliku, po czym wskazała na specyfik dłonią.
- Wypij, jutro będziesz dzięki temu normalnie funkcjonował. - Zaleciła, po czym zamilkła, zastanawiając się, co powinna teraz zrobić. Mogła obchodzić się z Louvainem delikatnie, wziąć go pod włos lub rzucić kilka bezsensownych słów pocieszenia nie wtrącając się zbytnio w prywatne sprawy jej dorosłego tak naprawdę już brata. Mogła.
Tylko że to wcale nie był jej styl.
- Przed czym ty uciekasz, jeśli mam prawo wiedzieć? - zapytała z surową bezpośredniością, bez żadnych gierek.
Przemknęła przez nią na ten widok chwilowa złość.
A potem szybko uleciała, gdy przypomniała sobie o tych wszystkich samotnych wieczorach, podczas których miała po prostu ochotę sięgnąć po jedną z najlepszych butelek wina która mieli w piwnicy i na chwilę zapomnieć o wszystkim, co ostatecznie na siebie zrzuciła.
Nawet jeśli tak naprawdę ze względu na swój stan zdrowia nigdy nie piła więcej niż jeden kurtuazyjny kieliszek dla ewentualnego dotrzymania towarzystwa ewentualnym gościom.
To jednak prowadziło do kolejnej kwestii.
Coś się stało.
Z cichym westchnieniem odłożyła książkę, nawet nie próbując zaznaczać, gdzie ją skończyła. Nie było sensu, gdy znała jej strony niemal na pamięć. Zamiast tego przysunęła machnięciem różdżki kolejny z foteli bliżej stoliczka, na którym stała jej herbata.
- Usiądź, następnym razem strącona książka spadnie na ciebie i zrobisz sobie krzywdę. - Mówiła, by po chwili wezwać skrzata. Wysłała go po jeden ze swoich specyfików, który trzymała w zapasie zarówno w domu rodzinnym, jak i w posiadłości Dolohovów. Powinien złagodzić późniejsze skutki spożycia alkoholu. Lepiej było wstać rano żywym, niż spędzić kolejny dzień w cierpieniu.
I chyba lekko nawet pożałowała tej troski, szczególnie gdy została jej wytkniętą, cóż, oczywistość. Widać nawet pijany umysł potrafił połączyć jej rzeczywiście niezwykłe zachowanie z tym, co działo się w jej życiu. Wiedziała, że niektórych sekretów nie da się trzymać zbyt długo, choć tak bardzo by chciała.
Upiła spokojnie łyk herbaty, jej zmarszczone brwi i czoło mogły jednak zdradzić, że Louvain trafił w dziesiątkę.
- Ostatnio… To miejsce wydaje się najprzyjaźniejsze. - Wydusiła w końcu, czekając, aż skrzat nie pojawił się z odpowiednią fiolką i szklanką. Kazała położyć wszystko na stoliku, po czym wskazała na specyfik dłonią.
- Wypij, jutro będziesz dzięki temu normalnie funkcjonował. - Zaleciła, po czym zamilkła, zastanawiając się, co powinna teraz zrobić. Mogła obchodzić się z Louvainem delikatnie, wziąć go pod włos lub rzucić kilka bezsensownych słów pocieszenia nie wtrącając się zbytnio w prywatne sprawy jej dorosłego tak naprawdę już brata. Mogła.
Tylko że to wcale nie był jej styl.
- Przed czym ty uciekasz, jeśli mam prawo wiedzieć? - zapytała z surową bezpośredniością, bez żadnych gierek.