19.05.2024, 23:14 ✶
Czyli jednak zdecydował się pozostać tutaj i spróbować tutejszej kuchni. Niech mu zatem będzie.
- Dobrze. Trzeba najpierw stolik znaleźć, gdzie spokojnie także porozmawiamy.Odparł i rozejrzał się po knajpie. Lecz w głównej części na sali, nie widział wolnego. Jednocześnie, słuchał kolejnych słów Anthony’ego, który odniósł się ogólnikowo do restauracji.
- W Norwegii specjalnością są dziczyzna i ryby. Możesz w ciemno wziąć danie dnia.
Odwrócił się na ladę barową, przerywając poszukiwania wolnego stolika. Rzucił okiem na tablicę.
- Dzisiaj mają mięso z jelenia z ziemniakami. Albo dorsza.
Przeczytał i spojrzał na Antrhony’ego, czy mu takie danie odpowiadało. Proste, zwyczajne byle się najeść odpowiednio. Jeżeli chciałby coś bardziej ekskluzywnego, to musieliby udać się do restauracji.
- Po prostu tak wyszło.
Uciął temat, jakby nie chciał w niego się zagłębiać. Przeszedł do kolejnego, zmieniając na pytanie odnośnie sprawy z Muzeum, do którego go wysłał. Dobrze słyszeć, że z właścicielem złapał wspólny język i dla dobra swojego zadania, jakie zostało mu zlecone, nie było potrzeby kombinowania z jakimś nieudacznym Amerykaninem. Dobrze było to słyszeć, gdzie taka informacja będzie mu potem potrzebna, gdyby szef się pytał o postęp sprawy z Shafiqiem.
- Wziąłem go na rozmowę, ale nie gwarantowałem mu wolności. Przypomniał sobie kilka rzeczy, więc zasugerowałem mu, aby o tym zapomniał. Co złagodzi jego wyrok, jeżeli nie chce skończyć na długie miesiące w areszcie.
Odpowiedział mu w sprawie tego kryminalisty, o którego właśnie pytał Tony. To już nie był jego problem. Nim zajmie się Ministerstwo, z przekazaniem go do jego kraju. Tam będzie się tłumaczył na ich prawie i zasadach.
- Poszukam stolika. A ty zamów sobie coś.
Polecił, po czym udał się na oględziny po lokalu, przechodząc także do kolejnego pomieszczenia, gdzie znajdowała się dalsza część baru przeznaczona do spożywania alkoholu i posiłków. Tam znalazł wolne miejsce pod ścianą. Wrócił do Anthony’ego. Jeżeli był w tracie zamawiania, poczekał.
- Znalazłem.
Zakomunikował i od razu zaprowadził go do drugiego pomieszczenia, w którym był chwilę temu. Przekroczyli szeroką framugę, docierając do drugiego pomieszczenia lokalu, pełnego stołów połączonych z ławkami. Pod ścianą znajdował się wolny stolik czteroosobowy. Zawsze coś. Tutaj mogliby sobie porozmawiać na spokojnie. Nie przypominał się z piwem dla siebie, które wisiał mu Anthony. Może będzie pamiętał?