19.05.2024, 23:27 ✶
Myśli galopują po głowie kobiety, przeganiając się niczym niesforne źrebaki. Jedna za drugą, trzecia za piątą, a pod powiekami widzi kolejne słowa, obrazy oraz powiązania, jakie są między nimi. Czuje nieprzyjemny ucisk w skroniach, gdy umysł na najwyższych obrotach próbuje dojść do rozwiązania. Czy powinna wykonać obliczenia? Nie, to nie ta sytuacja. Wie, że rozwiązanie jest blisko, w między czasie jednak przez jej umysł przewija się kilkanaście innych tematów.
Drga, gdy dłoń bratanka znajduje się na jej ramieniu a umysł skupia się na tu i teraz, nie zaś na swoich zasobach rozmiarami równych Bibliotece Aleksandryjskiej. Przykłada dłoń do skroni, z nadzieją, iż ukoi to kolejną falę migreny.
- Już jestem, przepraszam… - Mówi, unosząc delikatnie kąciki ust ku górze, choć w zielonych oczach odbija się cień bólu. - Ostatnio mam sporo na głowie. - Półżart ucieka z jej ust, gdy wstaje od stołu. I nie mija się z prawdą, wiele rzeczy zajmuje jej głowę, choroba zaś sprawia, że jeszcze więcej rzeczy lubi do niej powracać. Ostrożnie podchodzi do jednej z szafek, wyjmuje z niej eliksir pzeciwbólowy by na raz wypić zawartość fiolki. Krzywi się i wzdryga, cholernie nie lubi smaku magicznych mikstur.
- Ponoć jak nie smakuje działa lepiej, pewna jednak jestem, że to blef. Ale gdzie my to… - Przygryza wargę, przywołując do siebie to, co wydawało jej się rzeczywistością. I to, co pojawiło się w jej głowie podczas chorobowego wycięcia.
- Ach tak, być może będę w stanie sprawić, aby nasza wizyta w rejestrze nie wydawała się być podejrzana. Być może znam również kogoś, kto nie będzie zadawał zbędnych pytań… - Zaczyna więc, zaś zielone oczy uważnie obserwują bratanka, gdy pośladkami opiera się o blat jednej z kuchennych szafek. Mannan również pracował w Ministerstwie Magii, co gorsza lubował się w odgrywaniu roli cholernego labradora, przyjaciela całej ludzkości. - Fergus będzie podejrzliwy, nie udzieli ci odpowiedzi, jeśli nie opowiesz mu o wszystkich szczegółach… - Dodaje, tym samym zdradzając, że być może w jej głowie pojawił się już pewien plan. Ten plan jednak wymagał zaangażowania w niego również i jej gdyż, w przeciwieństwie do Nicholasa, połączona była z Fergusem dużo bliższą relacją rodzinną.
Córka może zdziałać więcej niż wnuk.
Zwłaszcza jeśli chodzi o starych znajomych ojca.
Tylko czy Nicholas na to pójdzie?
Drga, gdy dłoń bratanka znajduje się na jej ramieniu a umysł skupia się na tu i teraz, nie zaś na swoich zasobach rozmiarami równych Bibliotece Aleksandryjskiej. Przykłada dłoń do skroni, z nadzieją, iż ukoi to kolejną falę migreny.
- Już jestem, przepraszam… - Mówi, unosząc delikatnie kąciki ust ku górze, choć w zielonych oczach odbija się cień bólu. - Ostatnio mam sporo na głowie. - Półżart ucieka z jej ust, gdy wstaje od stołu. I nie mija się z prawdą, wiele rzeczy zajmuje jej głowę, choroba zaś sprawia, że jeszcze więcej rzeczy lubi do niej powracać. Ostrożnie podchodzi do jednej z szafek, wyjmuje z niej eliksir pzeciwbólowy by na raz wypić zawartość fiolki. Krzywi się i wzdryga, cholernie nie lubi smaku magicznych mikstur.
- Ponoć jak nie smakuje działa lepiej, pewna jednak jestem, że to blef. Ale gdzie my to… - Przygryza wargę, przywołując do siebie to, co wydawało jej się rzeczywistością. I to, co pojawiło się w jej głowie podczas chorobowego wycięcia.
- Ach tak, być może będę w stanie sprawić, aby nasza wizyta w rejestrze nie wydawała się być podejrzana. Być może znam również kogoś, kto nie będzie zadawał zbędnych pytań… - Zaczyna więc, zaś zielone oczy uważnie obserwują bratanka, gdy pośladkami opiera się o blat jednej z kuchennych szafek. Mannan również pracował w Ministerstwie Magii, co gorsza lubował się w odgrywaniu roli cholernego labradora, przyjaciela całej ludzkości. - Fergus będzie podejrzliwy, nie udzieli ci odpowiedzi, jeśli nie opowiesz mu o wszystkich szczegółach… - Dodaje, tym samym zdradzając, że być może w jej głowie pojawił się już pewien plan. Ten plan jednak wymagał zaangażowania w niego również i jej gdyż, w przeciwieństwie do Nicholasa, połączona była z Fergusem dużo bliższą relacją rodzinną.
Córka może zdziałać więcej niż wnuk.
Zwłaszcza jeśli chodzi o starych znajomych ojca.
Tylko czy Nicholas na to pójdzie?