20.05.2024, 10:28 ✶
Doppelganger
___
Gdyby wiedział wcześniej, gdyby tylko choć jedną przesłankę miał co do tego, w jakim celu ten jegomość przyszedł po taką ilość pączków. No właśnie, "gdyby". Thomas nie był jasnowidzem, ale chyba nawet jasnowidz nie byłby w stanie odkryć zamiarów Thorana, który sprawił im taką właśnie "reklamę". Od rana musiał mierzyć się z wściekłymi matronami, które teraz bardziej przypominały wygłodniałe smoki, kiedy przychodziły składać "reklamację" na ich usługi. I choć starał się i jak tylko mógł tłumaczył im wszystko to jednak było to męczące. Szczególnie, że poza tym musiał jeszcze zadbać o Norę. Delikatnie ujmując siostra niezbyt dobrze przyjęła informację na temat tego co się stało. Toteż biegał między ladą klubokawiarni gdzie wysłuchiwał ptepensji i tłumaczył, że powinny je kierować do pana Yaxleya, bo to on składał zamówienie, bez wyraźnego zaznaczenia, że będą to słodycze dla dzieci, ale za to z jakże jasną prośbą, aby zawierały alkohol.
- Przysięgam, jak jeszcze raz zobaczę tego typa na własne oczy to go złapie i mu wsadzę te dwieście pączków prosto w d... - przerwał swoje odgrażanie się i zerknął na Norę, która siedziała na zapleczu. Podszedł do siostry i położył jej dłoń na ramieniu - wiedział jak bardzo się całą tą sytuacją.
- Jak się czujesz? - zapytał przyglądając się jej uważnie. - Zaraz zaparzę ci ziółek - "zaraz", a nie teraz, bo nie ufał sobie jeszcze na tyle, aby za pomocą magii rozpalać palenisko, jeszcze by cała kuchnia stanęła w płomieniach, tak był wściekły.
___
Gdyby wiedział wcześniej, gdyby tylko choć jedną przesłankę miał co do tego, w jakim celu ten jegomość przyszedł po taką ilość pączków. No właśnie, "gdyby". Thomas nie był jasnowidzem, ale chyba nawet jasnowidz nie byłby w stanie odkryć zamiarów Thorana, który sprawił im taką właśnie "reklamę". Od rana musiał mierzyć się z wściekłymi matronami, które teraz bardziej przypominały wygłodniałe smoki, kiedy przychodziły składać "reklamację" na ich usługi. I choć starał się i jak tylko mógł tłumaczył im wszystko to jednak było to męczące. Szczególnie, że poza tym musiał jeszcze zadbać o Norę. Delikatnie ujmując siostra niezbyt dobrze przyjęła informację na temat tego co się stało. Toteż biegał między ladą klubokawiarni gdzie wysłuchiwał ptepensji i tłumaczył, że powinny je kierować do pana Yaxleya, bo to on składał zamówienie, bez wyraźnego zaznaczenia, że będą to słodycze dla dzieci, ale za to z jakże jasną prośbą, aby zawierały alkohol.
- Przysięgam, jak jeszcze raz zobaczę tego typa na własne oczy to go złapie i mu wsadzę te dwieście pączków prosto w d... - przerwał swoje odgrażanie się i zerknął na Norę, która siedziała na zapleczu. Podszedł do siostry i położył jej dłoń na ramieniu - wiedział jak bardzo się całą tą sytuacją.
- Jak się czujesz? - zapytał przyglądając się jej uważnie. - Zaraz zaparzę ci ziółek - "zaraz", a nie teraz, bo nie ufał sobie jeszcze na tyle, aby za pomocą magii rozpalać palenisko, jeszcze by cała kuchnia stanęła w płomieniach, tak był wściekły.