• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon

[25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#2
20.05.2024, 12:46  ✶  

Byli tacy ludzie, których nie dało się pomylić. Tak charakterystyczni, specyficzni i charyzmatyczni, że zbierali spojrzenia samym faktem pojawienia się gdzieś. Laurent lubił łapać spojrzenia. Być tą białą plamą świata z puchem anielskich piór wokół własnej skóry, chociaż to nie w pióra a futro potrafił się przystrajać mocząc nogi w morskich toniach. Tak było tam - tutaj nie było nawet kropelki wody. Wielka biblioteka, dumny dorobek domu Parkinson - wszystko kamień. Drzewa wokół, kilka kłosów trawy, trochę szumu w powiędłych liściach, które już opadły z drzew i teraz pląsały się pod nogami. Jeden z tych suszonych pozostałości po dębie przesunęła się w kierunku nóg Laurenta i otarła o pastowane, eleganckie półbuty w jasnych barwach beżu. Kiepski pomysł, jeśli nie byłeś amantem, bo przecież taki kolor przy paskudnych, angielskich pogodach zaraz skazany był na brud, obecność błota i wilgotnej ziemi. Buty Laurenta były jednak idealnie czyste. Jak czyste były jego jasne spodnie, biała koszula, pięknie zdobiona i skompletowana do spodni marynarka chroniąca jego ramiona przed wkradających się pod ubranie chłodem. Jasna plama na tle szaro-burej jesieni. W końcu w tym parszywym kraju, gdzie tak wiele gubiło swój sens i swoje istnienie, ciężko było o piękną pogodę, szczególnie o tej porze roku. Laurentowi nie przeszkadzała. Mogła targać jego platynowymi włosami, mogła tworzyć niepogodę w duszy i sercu, mogła i pobrudzić budy czy nogawki spodni, doprowadzić kwiaty, które kochał, do omdlenia, a drzewa do łysienia. Plątać się między piórami jego skrzydeł, którymi chciał zachwycić wszystkich. Wszystko to mogło się dziać i musiało - Natura nie znała słowa "przebacz" i nie zatrzymywała się tylko dlatego, że nieporządek nie podpasował jednemu czy dwóm czarodziejom. Kochał jesień, bo jak każda inna pora roku, były częścią cyklu. Ten konkretny cykl układał świat do snu i chował go pod bezpieczną pierzyną, zanim wszystko przykryła zima.

Byli tacy ludzie, którzy zmieniali się bardzo mocno i tacy, którzy zmieniali się niewiele, ale ich przeciętność sprawiała, że nie potrafili wybić się z tłumu. Czasami nawet nie chcieli. Do takich osób należała tamta kobieta w siwym płaszczu, która przemknęła do biblioteki chowając głowę między ramionami. Laurent nie odważył się tego zrobić - przed wiatrem chroniła go tylko błękitno-biała chustka, którą miał na szyi. Przecież nie wyglądałby dumnie i godnie, gdyby to robił. Do takich osób zaliczał się też mężczyzna w granacie, który stał razem z nim i zapewniał, że odnajdzie te manuskrypty dotyczące historii hodowli abraksanów i dostarczy kopie do Keswick. I w końcu - do takich ludzi nie zaliczał się Laurent i nie zaliczał się Leon. Oni byli tymi, których zauważałeś jako pierwszych. Tymi, którzy się wyróżniali, chociaż tylko stali w jednym miejscu.

Młody Prewett odwrócił się w kierunku nieznajomego głosu i przez moment na jego twarzy gościł cień lekkiego rozdrażnienia (że ktoś mu przerywał rozmowę i coś od niego chciał) przy jednoczesnym braku rozpoznania osoby, która do niego podchodzi. Mimika Laurenta zmieniła się gładko, kiedy wszystkie informacje zaskoczyły na swoje miejsce i nie padło pytanie "a kim ty w ogóle jesteś?"

- Leon..? Leon, tak? - Uśmiechnął się ciepło i przeprosił swojego rozmówcę, z którym jednak nadeszła wymiana kilku więcej słów, bo on obwieścił, że wszystko już wie i nie będzie przeszkadzać, więc przyszło mu się z nim pożegnać. Zaraz zwrócił się z powrotem do Bletchleya. - Dzień dobry, Leonie! Miło cię widzieć po tylu latach... jak mija czas? Ułożyło się po Hogwarcie? - Anielska, niewinna twarz Laurenta sprawiała, że wydawał się on jeszcze młodszy niż był w rzeczywistości.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4045), Leon Bletchley (4432)




Wiadomości w tym wątku
[25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 18.05.2024, 20:56
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 20.05.2024, 12:46
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 09.06.2024, 22:26
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 16.06.2024, 20:14
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 16.06.2024, 22:21
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 17.06.2024, 18:04
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 20.06.2024, 20:17
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 22.06.2024, 18:47
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 23.06.2024, 21:24
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 29.06.2024, 10:39
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 17.07.2024, 22:37
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 29.07.2024, 22:30
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 30.07.2024, 22:33
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 08.08.2024, 15:20
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 08.08.2024, 21:16
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 10.08.2024, 23:14
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Leon Bletchley - 12.08.2024, 19:39
RE: [25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon - przez Laurent Prewett - 20.08.2024, 23:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa