Wieści o wydarzeniach w tym kraju, docierały także do innych państw za granicami. Przez prasę, Departamenty Międzynarodowych Kontaktów, czy przybywających a nawet i uciekających Brytyjczyków z wyspy. Od końca listopada tego roku, nie było dnia, żeby o tym nie słyszano, nie mówiono.
Tak teraz, mając już swobodę w podejmowaniu wszystkich możliwych tematów z bratem, mógł poruszyć sprawę jaka ostatnio była głośna w Anglii, kiedy dzieciaki poszły do siebie spać. Nikt im nie będzie przeszkadzał. A śmierć ojca uwolniła ich od ograniczeń. Dała bardzo dużo swobody. To pozwoliło Richardowi na nowo poczuć, że jest członkiem rodziny. Że do niej należy. Dzięki Robertowi. Przy ojcu tego nie czuł. Jakby był spychany na dalszy plan.
Zadając pytanie, a nie otrzymując od razu odpowiedzi, spojrzał na brata, który także wzrok skierował w jego stronę. Pokazał mu gazetę, do czego nawiązywał. Nowe wydanie Proroka. Nawet nie spojrzał na datę wydania, mając wrażenie, że te nagłówki są z każdym dniem takie same albo podobne? Wciąż pisano o tych samych atakach. Lecz zmieniały się nazwiska. Hasła typu przeżył, nie przeżył, ofiara i tak dalej.
- Szkoda, że nie miało to miejsca już wtedy jak na Ministra powołano Leacha. Ale jak to mówią. Lepiej później niż wcale.Odniósł się do wypowiedzi brata. Sam protest w postaci zwolnienia się z pracy w Ministerstwie Magii, to było widocznie za mało. Nic z tego nie zrobiono, aby odwołać mugolskiego Ministra. Czasu nie cofną. A teraz? Zorganizowana grupa, czy nawet organizacja, z hukiem podjęła działania. Mając swojego przywódcę.
Z gazetą, Richard skierował się w stronę swojego miejsca, podnosząc wzrok na Roberta, który zadał pytanie.
- Można, można. Było do przewidzenia. Dożyliśmy ciekawych czasów.Aż kącik ust mu się uniósł w lekkim uśmiechu. Sam popierał ideę czystości krwi. Dlatego nie ruszało go to, co czytał lub słyszał od innych. O ile nie dotyczyło to jego rodziny. Brata i dzieci.
- Pewnie potrzebowali kilku lat, aby się tak przygotować.
Dodał. Odkładając gazetę na ławę i wsadzając papierosa do ust, aby się zaciągnąć. Dostrzegł, że Robert przygotował dla nich alkohol, więc jeżeli jedna ze szklanek była dla niego, odebrał i usiadł na sofie. Gdzie wcześniej zajmował swoje miejsce.