Nie da się ukryć, że Sophie dzisiejszego dnia już na śniadaniu wykazywała dużo energii i radości. Właściwie to, chyba każdego dnia tak uratowana była podczas posiłków i rozmowna. Niezależnie od tego, czy coś nabroiła czy też nie. Choć w ostatnich dniach, odniósł wrażenie, że starała się go jakoś, unikać? Do dzisiaj.
Zgodził się ją podszkolić w kwestiach związanych z klientami. Przekazać jej wiedzę z tego, co sam umiał robić najlepiej w tym ich interesie rodzinnym, poza załatwianiem dostaw ze Skandynawii.
Słysząc znajomy głos, skinieniem głowy się z nią przywitał po raz kolejny tego dnia. Nie odrywając jeszcze oczu od zeszytu. Kończąc analizę jednej strony z produktami. Sophie zajęła wybrane miejsce na fotelu, aby być naprzeciwko jego osoby.
- Średnio. U mnie to jednak standard.Odpowiedział na jej pytanie i podniósł głowę, aby spojrzeć na bratanicę, żeby posłać jej zapewniający uśmiech, żeby się niczym nie przejmowała. Noce które przesypiał w całości, zdarzały się całkowicie losowo. Nawet nie zwracał uwagi na to, czy pewne fazy księżyca miały na to wpływ. A może inne czynniki? Dzisiejszą noc przespał jakby w połowie, burząc się jakoś w środku nocy, nie mogąc później zasnąć. Tak to już jest w tym wieku.
Zamknął zeszyt, skoro już podjęła rozmowę i najpewniej domagała uwagi z jego strony. Zeszyt odłożył na bok, złączył dłonie razem, przedramionami opierając się o swoje uda.
- I jak rozumiem, załatwiliście wszystko co potrzebne w rejestracji firmy?Zapytał dla potwierdzenia. Niech wierzy, że go to interesuje. Nie powiedziały nic Robertowi, gdyby to naprawdę nie było nic bardzo poważnego. Powinna sto razy się zastanowić, zanim podejmie jakiekolwiek działania i przedyskutować to z rodzicem. Miał też nadzieję, że podczas rejestracji Sophie firmy, zadbali o drobną zmianę nazwy jej działalności.