20.05.2024, 21:00 ✶
-Gerry, nie widziałem snu, odpowiedziałaś mi o nim. Mogę Ci pomóc w taki sposób, w jaki potrafię. I bardzo nie chcę, żeby coś ci się stało - Zatrzymał się, żeby na nią spojrzeć. Zmarszczył lekko brwi, westchnął i wrócił do poszukiwań.
- I nie gadaj nic do mnie przez chwilę.- Odmruknął i w końcu zatrzymał się, żeby złapać jedną z książek. Odwrócił się na pięcie, ominął Geraldine i ruszył w stronę zupełnie innej części biblioteki. Granatowa księga lewitowała za nim. Potrzebował spokoju, więc na ten moment kompletnie ignorował obecność swojej przyjaciółki. Chodził tak jeszcze przez co najmniej dwadzieścia minut. Wszystkie książki które wybrał, lewitowały za nim.
- Usiądźmy.- Szepnął, kierując się do wolnego stołu, przy którym można było usiąść i zająć się poszerzaniem wiedzy. Isaac usiadł na jednym z krzeseł, a latające tomiszcza wylądowały tuż przed nim.
- Thoran to Twój bliźniak, ale niektórzy go nie pamiętają. Istota wyrwała Ci serce, mówiąc jego głosem.- Szepnął. Wiedział, że Thoran istnieje, ale musiał brać pod uwagę każdą ewentualność. Jaki byłby z niego historyk, gdyby nie postanowił zbadać zagadnienia od trochę innej strony.- To mi trochę dało do myślenia. I ten Twój sen...- Mruczał pod nosem, łapiąc jedną książkę po drugiej. Sprawdzał spisy treści, po czym zamykał książki i odkładał je na bok. Otworzył swój granatowy notes na stronie 420. Wyciągnął z kieszeni lupę, ponieważ notatki zapisane były drobnym maczkiem. Westchnął.
-Zaczekaj tutaj.- Mruknął, po czym wstał i zniknął za kolejnymi regałami. Po około piętnastu minutach wrócił z kolejną porcją makulatury.
- Zaniki pamięci, brat bliźniak, sen...- Nie do końca wiedział, czy to dobry trop.- Walia, twoje okolice... - Westchnął, otwierając księgę w której przedrukowane były stare notki prasowe traktujące o najważniejszych wydarzeniach rejonu w którym mieszkała rodzina Geraldine.
- Yr Yagwrn, miejscowość niedaleko twojego miejsca rodzinnego.- Zaczął, wczytując się w treść.- Tytuł notki: "Doppelganger". Rodzina Llanddewi - podróżnicy mieszkający w miejscowości Yr Yagwrn. Zbieracze artefaktów, którzy z każdego miejsca na świecie przywozili nietuzinkowe przedmioty. Pierwsze mini muzeum w okolicy... bla bla... po długim pobycie we wschodnich Niemczech, do swojej kolekcji dołączyli wytworzony w tamtym rejonie garnek...- Zawiesił głos, uznając że kolejne zdania nie są warte uwagi Gerry.- W tamtym okresie, do mieszkańców miejscowości zaczęły powracać wspomnienia o bliskich, o których zapomnieli. Hmm... zbiorowa amnezja? Czy coś więcej?- Ciężko stwierdzić, czy pytał Gerry, czy gadał sam do siebie. Zamknął księgę.- Gerry, wiesz czym jest Doppelganger, prawda?- Szeptał. Jeśli nie wiedziała, to był oczywiście skłonny jej wyjaśnić.
- I nie gadaj nic do mnie przez chwilę.- Odmruknął i w końcu zatrzymał się, żeby złapać jedną z książek. Odwrócił się na pięcie, ominął Geraldine i ruszył w stronę zupełnie innej części biblioteki. Granatowa księga lewitowała za nim. Potrzebował spokoju, więc na ten moment kompletnie ignorował obecność swojej przyjaciółki. Chodził tak jeszcze przez co najmniej dwadzieścia minut. Wszystkie książki które wybrał, lewitowały za nim.
- Usiądźmy.- Szepnął, kierując się do wolnego stołu, przy którym można było usiąść i zająć się poszerzaniem wiedzy. Isaac usiadł na jednym z krzeseł, a latające tomiszcza wylądowały tuż przed nim.
- Thoran to Twój bliźniak, ale niektórzy go nie pamiętają. Istota wyrwała Ci serce, mówiąc jego głosem.- Szepnął. Wiedział, że Thoran istnieje, ale musiał brać pod uwagę każdą ewentualność. Jaki byłby z niego historyk, gdyby nie postanowił zbadać zagadnienia od trochę innej strony.- To mi trochę dało do myślenia. I ten Twój sen...- Mruczał pod nosem, łapiąc jedną książkę po drugiej. Sprawdzał spisy treści, po czym zamykał książki i odkładał je na bok. Otworzył swój granatowy notes na stronie 420. Wyciągnął z kieszeni lupę, ponieważ notatki zapisane były drobnym maczkiem. Westchnął.
-Zaczekaj tutaj.- Mruknął, po czym wstał i zniknął za kolejnymi regałami. Po około piętnastu minutach wrócił z kolejną porcją makulatury.
- Zaniki pamięci, brat bliźniak, sen...- Nie do końca wiedział, czy to dobry trop.- Walia, twoje okolice... - Westchnął, otwierając księgę w której przedrukowane były stare notki prasowe traktujące o najważniejszych wydarzeniach rejonu w którym mieszkała rodzina Geraldine.
- Yr Yagwrn, miejscowość niedaleko twojego miejsca rodzinnego.- Zaczął, wczytując się w treść.- Tytuł notki: "Doppelganger". Rodzina Llanddewi - podróżnicy mieszkający w miejscowości Yr Yagwrn. Zbieracze artefaktów, którzy z każdego miejsca na świecie przywozili nietuzinkowe przedmioty. Pierwsze mini muzeum w okolicy... bla bla... po długim pobycie we wschodnich Niemczech, do swojej kolekcji dołączyli wytworzony w tamtym rejonie garnek...- Zawiesił głos, uznając że kolejne zdania nie są warte uwagi Gerry.- W tamtym okresie, do mieszkańców miejscowości zaczęły powracać wspomnienia o bliskich, o których zapomnieli. Hmm... zbiorowa amnezja? Czy coś więcej?- Ciężko stwierdzić, czy pytał Gerry, czy gadał sam do siebie. Zamknął księgę.- Gerry, wiesz czym jest Doppelganger, prawda?- Szeptał. Jeśli nie wiedziała, to był oczywiście skłonny jej wyjaśnić.