25.12.2022, 00:51 ✶
- Konkretnego nie. Nigdy nie szukam niczego sprecyzowanego, póki tego nie zobaczę – to nie była tajemnica, ledwie dzieliła się swoim sposobem pracy. Bo skąd miała wiedzieć co znajdzie? Skąd miała wiedzieć, co się przyda? Raczej chodziło o to, co mówią ludzie, o pogłoski… Ale mogłaby tam tak naprawdę znaleźć coś zupełnie innego. Coś wartościowszego. Albo zupełnie nic i tylko zmarnowałaby czas. - Raczej tego, co mówią… Poobserwować czy coś jest na rzeczy - powiedziała po chwili zastanowienia jak ubrać problem w słowa. - Ale co to może być, no to już nie wiem. Świat potrafi zaskakiwać – zakończyła filozoficznie, patrząc w drzwi, ale nie unikała spojrzenia Sauriela – bo też po chwili i na niego wlepiła swoje spojrzenie brązowych oczu. - Myślałam, żeby zagaić o ostatnie wydarzenia, o takich głośnych i paskudnych rzeczach jakoś zwykle ludzie mają wyrobione zdanie i coś do powiedzenia. Może akurat…
A może ktoś się po prostu będzie przechwalał informacjami – historia to też już przecież znała.
- Biały wiwern? Ten obskurny bar na Nokturnie? – upewniła się, że to o tę kajpę chodzi. To nie tak, że nigdy nie bywała na Nokturnie – czasami trzeba było, zwłaszcza po składniki do eliksirów. Niekoniecznie chodziło o nielegalne rzeczy, tylko po prostu… Nie tak łatwo dostępne. Jakby to było nielegalne, to już dawno by to zamknęli, a półświatek przeniósłby się tam, gdzie Ministerstwo nie mogło tak po prostu sobie wejść. Ale to nie dziwiło Victorię tak bardzo. Właściwie – nie dziwiło ją wcale. Sauriel, alkohol, papierosy, bary, Nokturn. Biały wiwern. No pasowało. Powinna wręcz sama na ten ciąg wpaść. Wytrzymała jego wcześniejsze spojrzenie, po tym kiedy chyba do niego dotarło co i kto do niego mówi. - Och – wyrwało jej się kiedy z zagadkowym spojrzeniem przyglądała się Rookwoodowi. Zaskoczył ją, bo nie sądziła, że będzie chciał z nią spędzić więcej czasu. Bo cholera wie ile takie śledztwo by go zajęło. -Właściwie… - zaczęła i znowu zmarszczyła brwi, czarnowłosy ten gest już u niej widział nie raz… ale tak jak kot wydaje z siebie różne dźwięki i właściciel potrafi je rozpoznawać, tak marszczenie brwi przez Victorię miało różne znaczenia i sposoby, w jaki układały się jej brwi. A może chodziło po prostu o jej spojrzenie. - Będę musiała porozmawiać z szefową… Ale postaram się coś wymyślić. Tylko… Może lepiej żebyś nie czekał na mnie tutaj. Akcję trzeba zaplanować – zresztą byłoby wielce podejrzane, gdyby poszła teraz do swojej przełożonej, zostawiła tu Sauriela, a potem z nim wyszła. Nie. Musiałoby być tak, że on wyjdzie, ona porozmawia, dogada plan działania i wtedy… Może będzie musiała znaleźć Sauriela, żeby go ze sobą zabrać. Może u niego w domu…? Rodzice dadzą im spokój na jakiś czas. - Może po prostu znajdę cię w domu? – zaproponowała, bo jakoś nie widziało jej się szukać go po Nokturnie.
A może ktoś się po prostu będzie przechwalał informacjami – historia to też już przecież znała.
- Biały wiwern? Ten obskurny bar na Nokturnie? – upewniła się, że to o tę kajpę chodzi. To nie tak, że nigdy nie bywała na Nokturnie – czasami trzeba było, zwłaszcza po składniki do eliksirów. Niekoniecznie chodziło o nielegalne rzeczy, tylko po prostu… Nie tak łatwo dostępne. Jakby to było nielegalne, to już dawno by to zamknęli, a półświatek przeniósłby się tam, gdzie Ministerstwo nie mogło tak po prostu sobie wejść. Ale to nie dziwiło Victorię tak bardzo. Właściwie – nie dziwiło ją wcale. Sauriel, alkohol, papierosy, bary, Nokturn. Biały wiwern. No pasowało. Powinna wręcz sama na ten ciąg wpaść. Wytrzymała jego wcześniejsze spojrzenie, po tym kiedy chyba do niego dotarło co i kto do niego mówi. - Och – wyrwało jej się kiedy z zagadkowym spojrzeniem przyglądała się Rookwoodowi. Zaskoczył ją, bo nie sądziła, że będzie chciał z nią spędzić więcej czasu. Bo cholera wie ile takie śledztwo by go zajęło. -Właściwie… - zaczęła i znowu zmarszczyła brwi, czarnowłosy ten gest już u niej widział nie raz… ale tak jak kot wydaje z siebie różne dźwięki i właściciel potrafi je rozpoznawać, tak marszczenie brwi przez Victorię miało różne znaczenia i sposoby, w jaki układały się jej brwi. A może chodziło po prostu o jej spojrzenie. - Będę musiała porozmawiać z szefową… Ale postaram się coś wymyślić. Tylko… Może lepiej żebyś nie czekał na mnie tutaj. Akcję trzeba zaplanować – zresztą byłoby wielce podejrzane, gdyby poszła teraz do swojej przełożonej, zostawiła tu Sauriela, a potem z nim wyszła. Nie. Musiałoby być tak, że on wyjdzie, ona porozmawia, dogada plan działania i wtedy… Może będzie musiała znaleźć Sauriela, żeby go ze sobą zabrać. Może u niego w domu…? Rodzice dadzą im spokój na jakiś czas. - Może po prostu znajdę cię w domu? – zaproponowała, bo jakoś nie widziało jej się szukać go po Nokturnie.