21.05.2024, 00:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2024, 21:04 przez Erik Longbottom.)
Usta Longbottoma ułożyły się w literę ''o'', gdy Morfeusz wspomniał o francuskiej wymowie. Faktycznie, było to jakieś wytłumaczenie. Chociaż nie można było też oczekiwać, że wszyscy, którzy obcowali z Juliusami, kalali język obcym akcentem. Skoro jemu się myliły bliźniaczki, to może w przeszłości było to podobnym problemem? Czy był to trop, jakim warto było podążyć, a może zwykły przypadek?
— Na pewno coś musiało się wydarzyć blisko śmierci jednej z bliźniaczek. Co wcześniej powiedziałeś? — Zerknął kontrolnie na Morfeusza. — Jak mógł to zrobić? Szkoda, że tego nie doprecyzowała. Wprawdzie wiarygodnych wytłumaczeń nie jest zbyt wiele, ale margines błędu dalej jest całkiem spory. Mogła narzekać na kogoś odpowiedzialnego za przygotowanie ciała do pogrzebu. Chociaż wygląda mi to raczej jak przytyk w stronę winnego albo odpowiedzialnego za tę tragedię.
Skinął głową na słowa Patricka. Chociaż parę rodzin czystej krwi dalej pozostawało dosyć licznych, tak grono wielopokoleniowej arystokracji szczuplało z każdym minionym pokoleniem. Zmiany społeczne i nieuniknione wpływy z mugolskiego świata sprawiały, że coraz trudniej było znaleźć odpowiednich kandydatów dla swoich synów i córek, jeśli faktycznie dbało się o to, aby krew pozostawała nieskazitelnie czysta. Z biegiem czasu niektóre rody zaczną akceptować małżeństwa z przedstawicielami pół-krwi na równi z czystą. Rynek matrymonialny zdecydowanie nie był łaskawy dla konserwatystów. No, chyba że nie interesowały ich plotki i byli w stanie ignorować nieprzyjemne żarty o chowie wsobnym.
— Juliusowie zgromadzili w swoim drzewie genealogicznym członków potężnych rodów. Ciężkie dziedzictwo, a skoro mamy tutaj do czynienia z jasnowidzeniem... Merlin jeden wie, co jeszcze mogło się tam przyplątać. Ekhm... Dystrybucja darów mogła być dosyć hojna. — Podrapał się po szyi. Dziwiło go to, że cykl niefortunnych przypadków zaczął się od najmłodszego pokolenia. — Może dopadła ich jakaś klątwa? Przepowiednia? To nieco nienaturalne, że tak po prostu odeszli w zapomnienie.
Zamyślił się na chwilę.
— Oczywiście, trudno wykluczyć przypadek lub czynnik ludzki, ale... Gdyby chodziło tutaj o jakieś zaszłości z innymi rodzinami czy to, że stali się celem, to ktoś przejąłby tę rezydencję i zasoby Juliusów. Rodowa posiadłość to dalej rodowa posiadłość. Zwiększa wpływy w społeczności. A zamiast tego przechodziła przez lata z rąk do rąk, tracąc na wartości.
Czy dywagacje trójki mężczyzn pozwoliły im chociaż trochę zbliżyć się do rozwiązania zagadki Księżycowego Stawu? Znalezienie drzewa genealogicznego, jak i listów jednej z młodszych kobiet z rodu na pewno dało im dostęp do cennych informacji, jednak czy uda im się je wykorzystać? A może dopiero konsultacja z innymi osobami przebywającymi na terenie porzuconej do niedawna posiadłości miała rozjaśnić im nieco kwestię pierwszych właścicieli rezydencji?
Erik westchnął cicho, cierpliwie słuchając ewentualnych komentarzy Morfeusza i Patricka. Co by nie było, wydarzenia te miały miejsce już jakiś czas temu. Mało prawdopodobne, aby i im miało przydarzyć się w tych czterech ścianach coś złego, czyż nie? Hehe. He. He. Niech Merlin ma ich wszystkich w swojej opiece.
— Na pewno coś musiało się wydarzyć blisko śmierci jednej z bliźniaczek. Co wcześniej powiedziałeś? — Zerknął kontrolnie na Morfeusza. — Jak mógł to zrobić? Szkoda, że tego nie doprecyzowała. Wprawdzie wiarygodnych wytłumaczeń nie jest zbyt wiele, ale margines błędu dalej jest całkiem spory. Mogła narzekać na kogoś odpowiedzialnego za przygotowanie ciała do pogrzebu. Chociaż wygląda mi to raczej jak przytyk w stronę winnego albo odpowiedzialnego za tę tragedię.
Skinął głową na słowa Patricka. Chociaż parę rodzin czystej krwi dalej pozostawało dosyć licznych, tak grono wielopokoleniowej arystokracji szczuplało z każdym minionym pokoleniem. Zmiany społeczne i nieuniknione wpływy z mugolskiego świata sprawiały, że coraz trudniej było znaleźć odpowiednich kandydatów dla swoich synów i córek, jeśli faktycznie dbało się o to, aby krew pozostawała nieskazitelnie czysta. Z biegiem czasu niektóre rody zaczną akceptować małżeństwa z przedstawicielami pół-krwi na równi z czystą. Rynek matrymonialny zdecydowanie nie był łaskawy dla konserwatystów. No, chyba że nie interesowały ich plotki i byli w stanie ignorować nieprzyjemne żarty o chowie wsobnym.
— Juliusowie zgromadzili w swoim drzewie genealogicznym członków potężnych rodów. Ciężkie dziedzictwo, a skoro mamy tutaj do czynienia z jasnowidzeniem... Merlin jeden wie, co jeszcze mogło się tam przyplątać. Ekhm... Dystrybucja darów mogła być dosyć hojna. — Podrapał się po szyi. Dziwiło go to, że cykl niefortunnych przypadków zaczął się od najmłodszego pokolenia. — Może dopadła ich jakaś klątwa? Przepowiednia? To nieco nienaturalne, że tak po prostu odeszli w zapomnienie.
Zamyślił się na chwilę.
— Oczywiście, trudno wykluczyć przypadek lub czynnik ludzki, ale... Gdyby chodziło tutaj o jakieś zaszłości z innymi rodzinami czy to, że stali się celem, to ktoś przejąłby tę rezydencję i zasoby Juliusów. Rodowa posiadłość to dalej rodowa posiadłość. Zwiększa wpływy w społeczności. A zamiast tego przechodziła przez lata z rąk do rąk, tracąc na wartości.
Czy dywagacje trójki mężczyzn pozwoliły im chociaż trochę zbliżyć się do rozwiązania zagadki Księżycowego Stawu? Znalezienie drzewa genealogicznego, jak i listów jednej z młodszych kobiet z rodu na pewno dało im dostęp do cennych informacji, jednak czy uda im się je wykorzystać? A może dopiero konsultacja z innymi osobami przebywającymi na terenie porzuconej do niedawna posiadłości miała rozjaśnić im nieco kwestię pierwszych właścicieli rezydencji?
Erik westchnął cicho, cierpliwie słuchając ewentualnych komentarzy Morfeusza i Patricka. Co by nie było, wydarzenia te miały miejsce już jakiś czas temu. Mało prawdopodobne, aby i im miało przydarzyć się w tych czterech ścianach coś złego, czyż nie? Hehe. He. He. Niech Merlin ma ich wszystkich w swojej opiece.
Koniec sesji
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞