22.05.2024, 00:54 ✶
Emocje, jakie żywił względem Erika, były nieco inne od uczuć, jakie Perseus żywił względem innych mężczyzn. Patrzył na niego z podziwem zakrawającym o uwielbienie, to było niepodważalne. Chciał poznać smak jego ust i poczuć jego dłonie błądzące po własnym ciele - również i tych bezwstydnych myśli nie mógł się wyprzeć. Jednak to nie był koniec jego pragnień; chciał bowiem dotknąć go głębiej, sięgnąć tam, gdzie do tej pory niewielu lub nawet nikomu się nie udało - prosto do jego serca. Niewinnego jak owieczka składana przez kapłanki na ołtarzu w czasie sabatów, nieskazitelnie białego jak pierwszy śnieg i tak zupełnie niepodobnego do jego własnego, hebanowego sumienia.
— Och, zapewniam cię, że kuzynostwo, zwłaszcza to w trzecim lub jeszcze dalszym pokoleniu, to niewielki problem. Nie uważasz, że my, czystokrwiści, niewiele różnimy się od hodowli rasowych zwierząt? — westchnął ciężko, bo wyraźnie ten temat od jakiegoś czasu leżał mu na sercu — Moja siostra wyszła za mąż za naszego kuzyna. Jakby przyjrzeć się drzewu genealogicznemu naszych przodków, to wcale nie byłoby drzewem, lecz wieńcem. Małżeństwa to czysta polityka, w której nie ma miejsca na miłość. Jaki jest ich sens? Och... Wybacz, chyba wciąż... Wciąż przeżywam rozwód z Eunice. Chciałem powiedzieć, że prasę niewiele będzie obchodził stopień pokrewieństwa. Jeśli będzie trzeba zrobić sensację, znajdą zdjęcie, na którym nie widać twarzy Brenny i zrobią z niej tajemniczą kobietę, z którą widziano cię w Londynie...
Uśmiechnął się na samą myśl o absurdalnych zagrywkach prasy, bo przecież gdyby doszło do takiej sytuacji, sam jako pierwszy kupiłby numer Czarownicy (nie podejrzewał przecież Proroka Codziennego o takie tanie zagrywki!); Perseus miał bowiem osobliwą pasję, która polegała na kolekcjonowaniu wycinków z gazet dotyczących osób, które są w jakimś stopniu mu bliskie. Nie zliczył, ile ich już posiadał - Elliott, Loretta, Louvain, a teraz jeszcze Erik. A po drodze całe mnóstwo ludzi, którzy mieli swoje pięć minut w magicznych mediach.
— Mam jeszcze kilka asów w rękawie. Masz odwagę się przekonać? — mrugnął do niego sugestywnie. Doktor Owen (świeć Merlinie nad jego duszą), zwykł mawiać mu, że człowiek miał trzy twarze; dla świata, dla bliskich oraz dla samego siebie. Perseus nie chciał, by ktokolwiek docierał do ostatniej z nich, ale gdyby był przy tym tak czarujący jak Erik... Och, być może wtedy pozwoliłby sobie na małe opuszczenie gardy.
I już otwierał usta, by wyrazić swoją skruchę z powodu osobliwej sytuacji, w jakiej znaleźli się z panną Figg (choć nie było w tym ani krzty jego winy; jeszcze zarzucił na jej ramiona swoją własną marynarkę, by ukryć ją przed blaskiem reporterskich fleszy), kiedy nagle z krzaków wyłoniło się TO. Nie zdążył się jednak przyjrzeć temu, co z wściekłością szarżowało na niego i Erika - ostatnim o czym zdążył pomyśleć, to to, że musiało być to jakieś magiczne stworzenie, ale nie potrafił powiedzieć skąd wzięła się ta myśl. Chwilę potem ból przeszył jego ciało, a uderzenie plecami o twardy pień na moment odebrało mu oddech. I to w dosłownym znaczeniu. Wypuścił gwałtownie powietrze z płuc i przez chwilę walczył o ponowne jego zaczerpnięcie, aż czarne plamy zatańczyły mu przed oczami.
Wreszcie obolały uniósł się na łokciu, szukając wzrokiem Erika.
— Wszystko w porządku? — zapytał zduszonym głosem, obserwując żar tlący się na pobliskim liściu. Nieobecności różdżki jeszcze nie zauważył - za bardzo był zaaferowany tym, co właśnie się wydarzyło. Perseus miał zwyczajnie w świecie kiepski czarodziejski instynkt samozachowawczy.
Odkryj wiadomość pozafabularną
— Och, zapewniam cię, że kuzynostwo, zwłaszcza to w trzecim lub jeszcze dalszym pokoleniu, to niewielki problem. Nie uważasz, że my, czystokrwiści, niewiele różnimy się od hodowli rasowych zwierząt? — westchnął ciężko, bo wyraźnie ten temat od jakiegoś czasu leżał mu na sercu — Moja siostra wyszła za mąż za naszego kuzyna. Jakby przyjrzeć się drzewu genealogicznemu naszych przodków, to wcale nie byłoby drzewem, lecz wieńcem. Małżeństwa to czysta polityka, w której nie ma miejsca na miłość. Jaki jest ich sens? Och... Wybacz, chyba wciąż... Wciąż przeżywam rozwód z Eunice. Chciałem powiedzieć, że prasę niewiele będzie obchodził stopień pokrewieństwa. Jeśli będzie trzeba zrobić sensację, znajdą zdjęcie, na którym nie widać twarzy Brenny i zrobią z niej tajemniczą kobietę, z którą widziano cię w Londynie...
Uśmiechnął się na samą myśl o absurdalnych zagrywkach prasy, bo przecież gdyby doszło do takiej sytuacji, sam jako pierwszy kupiłby numer Czarownicy (nie podejrzewał przecież Proroka Codziennego o takie tanie zagrywki!); Perseus miał bowiem osobliwą pasję, która polegała na kolekcjonowaniu wycinków z gazet dotyczących osób, które są w jakimś stopniu mu bliskie. Nie zliczył, ile ich już posiadał - Elliott, Loretta, Louvain, a teraz jeszcze Erik. A po drodze całe mnóstwo ludzi, którzy mieli swoje pięć minut w magicznych mediach.
— Mam jeszcze kilka asów w rękawie. Masz odwagę się przekonać? — mrugnął do niego sugestywnie. Doktor Owen (świeć Merlinie nad jego duszą), zwykł mawiać mu, że człowiek miał trzy twarze; dla świata, dla bliskich oraz dla samego siebie. Perseus nie chciał, by ktokolwiek docierał do ostatniej z nich, ale gdyby był przy tym tak czarujący jak Erik... Och, być może wtedy pozwoliłby sobie na małe opuszczenie gardy.
I już otwierał usta, by wyrazić swoją skruchę z powodu osobliwej sytuacji, w jakiej znaleźli się z panną Figg (choć nie było w tym ani krzty jego winy; jeszcze zarzucił na jej ramiona swoją własną marynarkę, by ukryć ją przed blaskiem reporterskich fleszy), kiedy nagle z krzaków wyłoniło się TO. Nie zdążył się jednak przyjrzeć temu, co z wściekłością szarżowało na niego i Erika - ostatnim o czym zdążył pomyśleć, to to, że musiało być to jakieś magiczne stworzenie, ale nie potrafił powiedzieć skąd wzięła się ta myśl. Chwilę potem ból przeszył jego ciało, a uderzenie plecami o twardy pień na moment odebrało mu oddech. I to w dosłownym znaczeniu. Wypuścił gwałtownie powietrze z płuc i przez chwilę walczył o ponowne jego zaczerpnięcie, aż czarne plamy zatańczyły mu przed oczami.
Wreszcie obolały uniósł się na łokciu, szukając wzrokiem Erika.
— Wszystko w porządku? — zapytał zduszonym głosem, obserwując żar tlący się na pobliskim liściu. Nieobecności różdżki jeszcze nie zauważył - za bardzo był zaaferowany tym, co właśnie się wydarzyło. Perseus miał zwyczajnie w świecie kiepski czarodziejski instynkt samozachowawczy.
Rzucam na wiedzę przyrodniczą, jak pan Longbottom każe 

Rzut N 1d100 - 53
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory