- Zapewne masz rację, dzieciaki strasznie czekają na ten trzeci rok, żeby wreszcie móc się tutaj znaleźć, chociaż na kilka godzin, podejrzewam, że to one nakręcają wszystkie okoliczne biznesy. - Sama Wood wydawała w tym miejscu chyba swoje całe kieszonkowe, przewalała na głupoty, jak to młodzi ludzie mają w zwyczaju. Jej kieszonkowe było naprawdę wysokie, zostawiła w tych małych sklepikach ogromne sumy pieniędzy.
- Opowieści o duchach, nawet jeśli nie prawdziwe zawsze przyciągają. - Nie wiedzieć czemu czarodzieji również, sama Ruda nie do końca była fanką tych istot, bo nie wiedziała o nich zbyt wiele, nie interesowała się praktycznie zupełnie spirytyzmem.
Przejęła chusteczkę od Brenny, żeby nie narobić sobie wstydu, podejrzewała, że jej łakomstwo skończy się właśnie w ten sposób. Musiała wsadzić nos w bitą śmietanę, inaczej nie byłaby sobą. Brakowało jej ogłady Longbottom, przynajmniej jak na razie. Było to całkiem zabawne, bo Ruda przecież wiele czasu spędziła na różnych balach, czy innych widowiskach, gdzie były skierowane na nią aparaty, najwyraźniej zupełnie nie przejmowała się tym, czy upaćka sobie czymś twarz.
- Irytkowi czasami brak wyczucia. - Dodała jeszcze, gdy Brenna wspomniała o tym, jak wyglądają jego żarty. Niektórzy uczniowie naprawdę bali się starcia z nim, bo cóż potrafił uprzykrzyć życie, ona nie należała do tej części, raczej w drugą stronę - z Charlim wypowiedzieli mu wojnę i zaczęli traktować go w podobny sposób, ich dwójkę, razem było stać na naprawdę głupie pomysły.
Marta. Cóż, bardzo specyficzny duch, którego Heather nie znosiła, unikała przez nią damskiej łazienki, bo nie mogła znieść jej jęków. - Marta już za życia trochę taka była, z tego co wywnioskowałam, zostało po niej chyba to co najgorsze, może faktycznie jest tak, że te duchy mają po prostu cechy, które były najbardziej wyraźne. - Błądziła, nie do końca znała się na temacie. - Ona zmarła w Hogwarcie, zginęła tragicznie, coś ją zamordowało. Teraz straszy dziewczęta swoim płaczem, mieszka w łazience, nie wyobrażam sobie podzielić jej losu, to musi być straszne. - Upiła kolejny łyk piwa, na szczęście zjadła już niemal całą bitą śmietanę, więc nie groziło jej ponowne pojawienie się wąsa.