Tajemniczy kaptur wzbudzał zainteresowanie przechodniów i dla większości ludzi nie stanowił dobrej ochrony. Ale przeciwnie było z celebrytami. Nawet jeśli ludzie na ulicy wpatrywali się w niego, widzieli tylko dolną część twarzy spowitą zarostem, a tego elementu nie kojarzyli z Giovannim Urquartem. Dlatego w jego przypadku taki kamuflaż był idealny.
— Lepszy brygadzista niż fan lub antyfan. Obecnie nie chcę być rozpoznawany na ulicach — wyjaśnił. — Co do podróży, to tymczasowo siedzę w domu i... planuję. Najpewniej znów wyruszę, ale tym razem będe poruszał się w obrębie kraju.
Pochylił się, by pogłaskać psidwaki i na moment jego twarz się rozpromieniła. Któż mógłby trwać w zmartwieniu przy tak przemiłych zwierzątkach. Hojnie drapał je za uszkami i czochrał po głowie.
— Dziękuję, wypiłbym herbatę.
Wyprostował się i spojrzał uważnie na przyjaciela. Zlustrował go od góry w dół.
— Jak się czujesz?
Chciał usłyszeć więcej o niebezpiecznej przygodzie, jaka spotkała Philipa, ale wpierw musiał zbombardować go przyjacielską troską.