22.05.2024, 21:38 ✶
Nie zwracała na nich początkowo większej uwagi: na mugolskiego chłopca, jak sądziła, i na jego towarzyszkę, pływającą przy krańcu molo. Byli zaledwie elementem krajobrazu, bo nawet spodziewając się, że może tu dostrzec jakąś morderczą selkie czy syrenę, nie wierzyła chyba, że tak się stanie - a już na pewno nie w to, że ta tak po prostu podpłynie sobie do molo. Dopiero gdy Brenna się zbliżyła, jej uszu dotarło echo nucenia i przystanęła na moment, może omamiona echem tej magii, którą istota próbowała zastosować na Charlesie, a może tylko uderzona nagłym wspomnieniem podobnego śpiewu i wody, zamykającej się nad jej głową. Spojrzenie, nagle czujne, skupiło się na dwóch sylwetkach, akurat w momencie, w którym ich dłonie się zetknęły.
Była już dość blisko i patrzyła dostatecznie uważnie, aby dostrzec, że to nie wyglądało do końca jak niewinna igraszka, drobny dowcip, by wciągnąć znajomego do wody.
Wciąż sądziła jeszcze, że może się myli i chłopak zaraz wypłynie. Ruszyła ku molo, najpierw nie pędem, a szybkim krokiem, lecz zaraz tknięta złym przeczuciem i myślą, że lepiej dmuchać na zimne niż potem żałować, wypuściła z dłoni lodowy deser (przekleństwo, kiedy sama tonęła, jej brat przecież też poszedł po lody i oba wypuścił, spiesząc jej na ratunek…) i przyspieszyła. Dłoń odruchowo sięgnęła ku różdżce, bo nie mogła zaryzykować, że zgubi ją w wodzie, jeśli przyjdzie jej do niej wskoczyć, palce mocno zacisnęły się na drewnianej powierzchni. Brenna błyskawicznie przemknęła po zmurszałych, starych deskach, z wzrokiem utkwionym w miejscu, gdzie do wody wpadł chłopak.
Gotowa zeskoczyć z pomostu wprost w objęcia zimnych, wodnych odmętów, jeśli on i dziewczyna się nie wynurzą.
Była już dość blisko i patrzyła dostatecznie uważnie, aby dostrzec, że to nie wyglądało do końca jak niewinna igraszka, drobny dowcip, by wciągnąć znajomego do wody.
Wciąż sądziła jeszcze, że może się myli i chłopak zaraz wypłynie. Ruszyła ku molo, najpierw nie pędem, a szybkim krokiem, lecz zaraz tknięta złym przeczuciem i myślą, że lepiej dmuchać na zimne niż potem żałować, wypuściła z dłoni lodowy deser (przekleństwo, kiedy sama tonęła, jej brat przecież też poszedł po lody i oba wypuścił, spiesząc jej na ratunek…) i przyspieszyła. Dłoń odruchowo sięgnęła ku różdżce, bo nie mogła zaryzykować, że zgubi ją w wodzie, jeśli przyjdzie jej do niej wskoczyć, palce mocno zacisnęły się na drewnianej powierzchni. Brenna błyskawicznie przemknęła po zmurszałych, starych deskach, z wzrokiem utkwionym w miejscu, gdzie do wody wpadł chłopak.
Gotowa zeskoczyć z pomostu wprost w objęcia zimnych, wodnych odmętów, jeśli on i dziewczyna się nie wynurzą.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.