22.05.2024, 22:33 ✶
Zamrugał. Coś mu tu nie grało. Niby ostrożnie, niby uważać, ale ustawić produkty byle jak? Oczywiście te nowe, pewnie opatrzone napisem "nowości". Jasna cholera... Parkinson przetarł twarz dłonią, a potem sięgnął po papierosa. Włożył go między wargi, ale powstrzymał się z odpalaniem.
- Jesteś gorsza niż dementorzy, Weasley - burknął, przesuwając papierosa z jednego kącika ust do drugiego. Niby ją obraził, ale jego oczy błysnęły rozbawieniem. Odkrył fortel? Nawet jeśli, to tego nie powiedział - a znając jego wybuchowy charakter, to prędzej łyknął wszystko co mówiła Penny, jak młody i głupi rekin. - Dobra, daj mi chwilę.
Ściągnął kurtkę i rzucił ją byle gdzie, tylko nie na pudła. Wyszedł przed sklep, by zapalić, bo pamiętał jak Penny się wściekała, gdy jarał w środku. A coś czuł, że będzie musiał robić sobie DUŻO przerw.
Wrócił do środka, gdy spalił ćmika aż do filtra. Zdeptał go butem, a potem tylko przeczesał włosy, wymamrotał serię przekleństw po cichu, w razie jakby ta ruda wiedźma podsłuchiwała, i wrócił do Różności. Zabrał się najpierw za pudło z maściami, które wskazała mu Penny jako pierwsze. Najlżejsze i pokazała mu dokładnie gdzie co ma być. Ale nie miał zamiaru rezygnować z bycia sobą.
Mniej więcej po upływie dwóch kwadransów sapnął. Część pudeł była cholernie ciężka - zaczynał podejrzewać, że to jakaś zemsta, bo prawie trzy razy upuścił jedno z nich. Z magią byłoby bezpieczniej.
- Peeeenyyyy a to gdzie dać? - krzyknął w stronę drzwi, za którymi zamknęła się rudowłosa.
- Jesteś gorsza niż dementorzy, Weasley - burknął, przesuwając papierosa z jednego kącika ust do drugiego. Niby ją obraził, ale jego oczy błysnęły rozbawieniem. Odkrył fortel? Nawet jeśli, to tego nie powiedział - a znając jego wybuchowy charakter, to prędzej łyknął wszystko co mówiła Penny, jak młody i głupi rekin. - Dobra, daj mi chwilę.
Ściągnął kurtkę i rzucił ją byle gdzie, tylko nie na pudła. Wyszedł przed sklep, by zapalić, bo pamiętał jak Penny się wściekała, gdy jarał w środku. A coś czuł, że będzie musiał robić sobie DUŻO przerw.
Wrócił do środka, gdy spalił ćmika aż do filtra. Zdeptał go butem, a potem tylko przeczesał włosy, wymamrotał serię przekleństw po cichu, w razie jakby ta ruda wiedźma podsłuchiwała, i wrócił do Różności. Zabrał się najpierw za pudło z maściami, które wskazała mu Penny jako pierwsze. Najlżejsze i pokazała mu dokładnie gdzie co ma być. Ale nie miał zamiaru rezygnować z bycia sobą.
Mniej więcej po upływie dwóch kwadransów sapnął. Część pudeł była cholernie ciężka - zaczynał podejrzewać, że to jakaś zemsta, bo prawie trzy razy upuścił jedno z nich. Z magią byłoby bezpieczniej.
- Peeeenyyyy a to gdzie dać? - krzyknął w stronę drzwi, za którymi zamknęła się rudowłosa.