Czy była to odpowiednia pora na rozlewanie whiksy? Pewnie nie, ale Norze było już wszystko jedno. Musieli jakoś ogarnąć ten syf, a każdy mądry człowiek wiedział, że najlepiej było myśleć nad szklanką pełną alkoholu. Zdecydowanie bardziej teraz tego potrzebowała od jakichś tam ziółek. Brat wybrał chyba najlepszą opcję jak na stan w jakim się znajdowała.
Sięgnęła po jedną ze szklanek, upiła niewielki łyk, skrzywiła się przy tym niemiłosiernie - nie była z niej specjalnie wprawiona zawodniczka w piciu.
- Musimy zminimalizować straty, nie po to się tak staraliśmy od otwarcia, żeby teraz jakiś pajac zniszczył nam opinię. - Zirytowało ją to, bo przecież naprawdę ciężko na to pracowali, a tu przychodzi jakiś jeden typ i wszystko niszczy.
- Moglibyśmy, ale one wtedy powiedzą dalej, że mamy wszystko gdzieś i je zlekceważyliśmy. - To znowu nie było najlepszym rozwiązaniem, wolała, żeby sądziły, że faktycznie zainteresowali się tym, gdzie trafia ich towar i potrafią sobie radzić z konsekwencjami.
Nazwisko, jej też coś mówiło. Tyle, że nie do końca wiedziała co. - Nie wiem, nie znam chyba żadnego Yaxleya, chociaż widziałam w którejś gazecie informacje, że Erik romansuje z jakąś dziewczyną o tym nazwisku, nie wiem, jaka to była gazeta. - Norka śledziła wszystkie plotki, które tylko się pojawiały, szczególnie, kiedy dotyczyły jej najlepszego przyjaciela. Śmiesznie było czytać o jego domniemanych romansach mając świadomość, że nie interesuje się on kobietami.
- Jestem za, myślę, że najlepiej będzie, jak damy mu nauczkę. - Zapamięta, że nie można z nimi zadzierać. Gdyby był w tym sama pewnie nie byłaby taka odważna, na szczęście miała Thomasa.