23.05.2024, 14:44 ✶
Uśmiechnął się na wspomnienie o Moody. Biuro było bez niej zdecydowanie cichsze, ale także wydawało się zbyt puste, jeśli miał być szczery. Beltane i wszystko co działo się wokół niego uszczupliło szeregi brygadzistów, powoli jednak wracali do starej normy. I powinni się cieszyć, że było im to dane. Jak niewiele brakowało, by pewne braki stały się permanentne?
Nie lubił o tym myśleć, ale nie dało się w tej pracy zignorować pewnych faktów.
Nawet zwykły złodziej z różdżką mógł się okazać śmiertelnym niebezpieczeństwem. A co dopiero Śmierciożercy, których zaczęło się niepokojąco dużo mnożyć.
Teraz jednak musieli się zająć sprawą skrzynek, którą los przed nimi postawił. Thomas obejrzał przedmiot, uważając tym razem, by cholerstwa nie dotknąć, by w końcu dostrzec jakieś szlaczki umieszczone na jego powierzchni.
Nie znał się zbytnio na pieczęciach, umiał jednak powiedzieć chociaż tyle, że zostały na tą całą skrzynkę nałożone. Możliwe, że nie tylko na tą.
Oj, tu naprawdę znajdowało się coś ważnego.
- Chyba potrzebujemy kogoś, kto ma jakieś pojęcie o pieczętowaniu. - Wskazał palcem sprawnej ręki na ciąg symboli. - Lepiej tego nie ruszać przed zdjęciem tych zabezpieczeń, bo możemy skończyć całkowicie sparaliżowani, patrząc na mój przypadek. Obstawiłbym po prostu sklep do tego czasu, w razie, gdyby ktoś chciał wrócić po swoją własność. Może będzie na tyle głupi i nam się uda, choć myślę, że poznanie zawartości skrzynek i tak nam coś powie. - Przeczesał włosy, patrząc na drabinkę. - Myślę, że na razie możemy stąd wyjść, rozejrzeć się jeszcze na górze. Na coś w ogóle trafiłeś? - Zapytał, by zaraz uśmiechnąć się, po usłyszeniu przekleństwa.
- No, może klątwołamacz też się przyda, mógłby poradzić coś na ten kaktus. Wmówimy najwyżej, że to też robota skrzynek. - Uniósł brwi, powoli jednak przyzwyczajając się do widoku nowego typu narośli na głowie partnera.
Nie lubił o tym myśleć, ale nie dało się w tej pracy zignorować pewnych faktów.
Nawet zwykły złodziej z różdżką mógł się okazać śmiertelnym niebezpieczeństwem. A co dopiero Śmierciożercy, których zaczęło się niepokojąco dużo mnożyć.
Teraz jednak musieli się zająć sprawą skrzynek, którą los przed nimi postawił. Thomas obejrzał przedmiot, uważając tym razem, by cholerstwa nie dotknąć, by w końcu dostrzec jakieś szlaczki umieszczone na jego powierzchni.
Nie znał się zbytnio na pieczęciach, umiał jednak powiedzieć chociaż tyle, że zostały na tą całą skrzynkę nałożone. Możliwe, że nie tylko na tą.
Oj, tu naprawdę znajdowało się coś ważnego.
- Chyba potrzebujemy kogoś, kto ma jakieś pojęcie o pieczętowaniu. - Wskazał palcem sprawnej ręki na ciąg symboli. - Lepiej tego nie ruszać przed zdjęciem tych zabezpieczeń, bo możemy skończyć całkowicie sparaliżowani, patrząc na mój przypadek. Obstawiłbym po prostu sklep do tego czasu, w razie, gdyby ktoś chciał wrócić po swoją własność. Może będzie na tyle głupi i nam się uda, choć myślę, że poznanie zawartości skrzynek i tak nam coś powie. - Przeczesał włosy, patrząc na drabinkę. - Myślę, że na razie możemy stąd wyjść, rozejrzeć się jeszcze na górze. Na coś w ogóle trafiłeś? - Zapytał, by zaraz uśmiechnąć się, po usłyszeniu przekleństwa.
- No, może klątwołamacz też się przyda, mógłby poradzić coś na ten kaktus. Wmówimy najwyżej, że to też robota skrzynek. - Uniósł brwi, powoli jednak przyzwyczajając się do widoku nowego typu narośli na głowie partnera.