23.05.2024, 17:40 ✶
Windermere było wygłodniałe, jakby wzniecony przez mężczyznę pożar tylko wybudził je z dotychczasowej drzemki, po której teraz musiało ponownie nabrać sił. McKinnon patrzyła przez chwilę, jak korzenie coraz mocniej i mocniej oplatają się dookoła bezwładnego ciała Robertsa, przebijając je starannie w coraz to nowych miejscach, chcąc jak najdokładniej wykorzystać pochwyconą ofiarę.
Zrobiło jej się odrobinę niedobrze, ale po prawdzie nie miała teraz czasu rozczulać się nad tym co oglądały jej oczy. Wyczarowana z różdżki woda, w połączeniu z tą, którą przywołał Alexander, skutecznie ugasiła otaczające ich płomienie, ale oprócz tego rozmiękła też podłoże, które teraz zmieniło się w zwyczajne błoto. Grząskie, łapczywie oblepiające nogi i wciągające głębiej w swoje objęcia.
W pewien sposób bardzo rozgniewało ją to, co powiedział Morpheus. Tak, miał na swój sposób rację, ale w tym momencie, kiedy martwiła się o kuzynkę i wciągniętą z nią pod ziemię Penny, słowa Longbottoma piekły nieprzyjemnie. Mieli teraz swoje problemy i musieli się na nich skoncentrować, ale nic nie stało na przeszkodzie, by swoją przyszłość aktywnie planowali z Moody i Weasley.
Nie powiedziała jednak nic, czując jak błoto obłapia ją za kostki i metodycznie wciąga. W pierwszym odruchu szarpnęła się nieco, ale zaraz doszła do wniosku, że miotanie się może tylko pogorszyć sprawę, dlatego spróbowała użyć teleportacji. Chciała przenieść się z błotnistej kałuży na suchy grunt, bliżej Mulcibera.
translokacja na teleportację
Zrobiło jej się odrobinę niedobrze, ale po prawdzie nie miała teraz czasu rozczulać się nad tym co oglądały jej oczy. Wyczarowana z różdżki woda, w połączeniu z tą, którą przywołał Alexander, skutecznie ugasiła otaczające ich płomienie, ale oprócz tego rozmiękła też podłoże, które teraz zmieniło się w zwyczajne błoto. Grząskie, łapczywie oblepiające nogi i wciągające głębiej w swoje objęcia.
W pewien sposób bardzo rozgniewało ją to, co powiedział Morpheus. Tak, miał na swój sposób rację, ale w tym momencie, kiedy martwiła się o kuzynkę i wciągniętą z nią pod ziemię Penny, słowa Longbottoma piekły nieprzyjemnie. Mieli teraz swoje problemy i musieli się na nich skoncentrować, ale nic nie stało na przeszkodzie, by swoją przyszłość aktywnie planowali z Moody i Weasley.
Nie powiedziała jednak nic, czując jak błoto obłapia ją za kostki i metodycznie wciąga. W pierwszym odruchu szarpnęła się nieco, ale zaraz doszła do wniosku, że miotanie się może tylko pogorszyć sprawę, dlatego spróbowała użyć teleportacji. Chciała przenieść się z błotnistej kałuży na suchy grunt, bliżej Mulcibera.
translokacja na teleportację
Rzut O 1d100 - 75
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
she was a gentle
sort of horror
sort of horror