23.05.2024, 20:40 ✶
Polał sobie drugą kolejkę wiedzą, że siostra nie dokończy pierwszej jeszcze, cóż, miała za to inne zalety. Wziął szklankę do ręki i obrócił ją w niej kilkukrotnie patrząc jak bursztynowy trunek obmywa ściany naczynia.
- Po prawdzie to najchętniej bym je wysłał w diabły, nieznośne babska nie wiedzą gdzie iść składać zażalenia, zachowują się jakbyśmy specjalnie im te pączki przygotowali z alkoholem - mruknął niezadowolony pod nosem. Teraz kiedy przyszedł porozmawiać z Norą na zapleczu uleciało z niego nieco mocy wraz z odpływem adrenaliny. Podczas mierzenia się z małym tłumem matron, był pełen sił. Teraz? Nieco oklapł. Przetarł twarz i westchnął, nie będzie narzekał i marudził dalej, dawno temu obiecał jej swoją pomoc przecież, nie chciał, żeby przez jedną głupotę jakiegoś kretyna cała ciężka robota Nory poszła na marne. Wychylił duszkiem trunek i odstawił szklankę na blat.
- Dobra - powiedział przeciągając się, aż mu w karku coś strzeliło. Poczochrał po głowie siostrę z szerokim uśmiechem na ustach. - Pozbędę się tych bab i napiszę do Eriką z pytaniem o te Yaxelównę. A teraz wybacz idę się pozbyć chmary żmij - dodał jeszcze i skierował swe kroki do wyjścia z zaplecza na centralną część Klubokawiarni.
- Drogie panie, proszę o spokój - odezwał się donośnie wychodząc do nich. Nadawały jak stare przekupy, więc musiał je najpierw przekrzyczeć. - Naradziłem się z właścicielką, znajdziemy tego urwisa co wykręci ten numer, aby odpowiedział za swój występek, dlatego proszę o cierpliwość, skontaktujemy się z wami - oczekiwał po swojej przemowie na ich reakcje, a te niczym gracze quidditcha odwróciły się w kółko i naradziły krótko.
- Czekamy trzy dni na odpowiedź! - rzuciła przywódczyni, nim wyniosły się wszystkie z Klubokawiarni.
Odczekał aż minie trochę czas nim odetchnął z ulgą i ruszył do napisania listu do Erika.
- Po prawdzie to najchętniej bym je wysłał w diabły, nieznośne babska nie wiedzą gdzie iść składać zażalenia, zachowują się jakbyśmy specjalnie im te pączki przygotowali z alkoholem - mruknął niezadowolony pod nosem. Teraz kiedy przyszedł porozmawiać z Norą na zapleczu uleciało z niego nieco mocy wraz z odpływem adrenaliny. Podczas mierzenia się z małym tłumem matron, był pełen sił. Teraz? Nieco oklapł. Przetarł twarz i westchnął, nie będzie narzekał i marudził dalej, dawno temu obiecał jej swoją pomoc przecież, nie chciał, żeby przez jedną głupotę jakiegoś kretyna cała ciężka robota Nory poszła na marne. Wychylił duszkiem trunek i odstawił szklankę na blat.
- Dobra - powiedział przeciągając się, aż mu w karku coś strzeliło. Poczochrał po głowie siostrę z szerokim uśmiechem na ustach. - Pozbędę się tych bab i napiszę do Eriką z pytaniem o te Yaxelównę. A teraz wybacz idę się pozbyć chmary żmij - dodał jeszcze i skierował swe kroki do wyjścia z zaplecza na centralną część Klubokawiarni.
- Drogie panie, proszę o spokój - odezwał się donośnie wychodząc do nich. Nadawały jak stare przekupy, więc musiał je najpierw przekrzyczeć. - Naradziłem się z właścicielką, znajdziemy tego urwisa co wykręci ten numer, aby odpowiedział za swój występek, dlatego proszę o cierpliwość, skontaktujemy się z wami - oczekiwał po swojej przemowie na ich reakcje, a te niczym gracze quidditcha odwróciły się w kółko i naradziły krótko.
- Czekamy trzy dni na odpowiedź! - rzuciła przywódczyni, nim wyniosły się wszystkie z Klubokawiarni.
Odczekał aż minie trochę czas nim odetchnął z ulgą i ruszył do napisania listu do Erika.
Koniec sesji