Odebrała wiadomość, która wzbudziła jej zainteresowanie. Na szczęście miała dzisiaj wolne. Mogła wyrwać się więc niemal od razu z domu i znaleźć w Księżycowym Stawie. Dostała się w to miejsce oczywiście na miotle, Ruda gardziła teleportacją i nigdy nie wybierała tego środka transportu. Ubrana zwyczajnie, w krótkie spodnie i trochę za duży t-shirt, zdecydowanie nie wyglądała jak ta celebrytka z pierwszych stron gazet, którą była. Włosy związała w wysoki kucyk, żeby nie właziły jej do oczu, kiedy mknęła w chmurach. Gdy dotarła na miejsce zeskoczyła z miotły, którą swoją drogą rzuciła gdzieś na trawę i wbiegła do wielkiego domu.
Głośno poinformowała o swojej obecności, jak miała to w zwyczaju, żeby nie daj Merlinie ktoś jej nie zauważył. Przywitała się z wszystkimi członkami Zakonu po kolei z uśmiechem na ustach, humor zdecydowanie jej dopisywał, jak zawsze kiedy coś się działo. Lubiła taki sytuacje, no i mogła się na coś przydać, co też było dla niej ważne.
Porozmawiali z obcenymi, aż w końcu zostali oddelegowani do tego, żeby rozejrzeć się po parterze. Nie znała mężczyzny z którym miała zrobić obchód, więc przedstawiła mu się już na samym początku, w razie gdyby nie wiedział, kim jest (co było mało prawdopodobne, bo w końcu była gwiazdą!) - Heather Wood, miło poznać. - Wyciągnęła nawet rękę, aby oficjalnie się zapoznać.
- To co, szkoda czasu, sprawdźmy ten parter. - Nie wiedziała do końca czego powinni się spodziewać, co tylko bardziej ją nakręcało. Wood kochała ryzyko, uwielbiała nie wiedzieć nic, naprawdę był to wspaniały dzień.
Zaczęła się więc rozglądać szukając czegoś, co może być wskazówką.
Sukces!
Sukces!