24.05.2024, 12:52 ✶
Szaleństwo
Do twojej głowy wdarła się natrętna myśl. Czy to na pewno dobry pomysł? Poczułeś ogromny niepokój, który paraliżował twój umysł. Chciałeś stąd uciec, porzucić towarzyszy, ale… Nie mogłeś poruszyć nogami. Zupełnie tak, jakbyś zamiast nich miał dwa wielkie bloki kamienia. Nie mogłeś chodzić, ale mogłeś ruszać resztą ciała. Chciało ci się krzyczeć z bezradności.
Efekt trwa 2 tury.
Rodolphus i Atreus poczuli, jak niepokojące myśli wyzierają na wierzch. Serca ścisnęła im niepewność. Czy to na pewno było to, co chcieli zrobić? Czy na pewno wejście do tej tajemniczej jaskini było dobrym pomysłem? Przecież mogli zawrócić, posłać sowę do Ministerstwa i poprosić o wsparcie. Tak, to powinni byli zrobić - przecież w tej jaskini mogło czaić się absolutnie wszystko, włącznie z tym, co zabijało mugoli i porywało czarodziejów. Chcieli zawrócić, ale zamiast tego zarówno Lestrange, jak i Bulstrode, zatrzymali się.
Gdy Nicholas odwrócił się, zobaczył że Rodolphus zwalnia. Opuszcza powoli różdżkę, która oświetlała jego twarz, na której pojawił się dziwny wyraz twarzy. Nigdy go takiego nie widział - młody Lestrange zwykle parł do przodu bez względu na konsekwencje. Był ostrożny, ale nieustępliwy. Teraz jednak wyglądał, jakby zobaczył ducha. Pobladł, a na jego twarzy odmalował się... strach? Niepewność? Stanął w końcu, nie mogąc ruszyć nogami. Wykrzywił usta w dziwnym grymasie, sapnął. Próbował odzyskać jasność myślenia, ale kłębiące się w nim uczucia skutecznie to uniemożliwiały. Chciał wracać, ale nie mógł poruszyć nogami. Irracjonalny, gwałtowny strach sparaliżował go do tego stopnia, że nie potrafił zrobić kroku ani w przód, ani w tył. Rodolphus uniósł dłoń do twarzy, jakby upewniając się, że ta wciąż jest na swoim miejscu. Ona była - ale miał wrażenie, że sufit jaskini i ściany zaczęły się niepokojąco przybliżać, jakby chciały go zmiażdżyć i wydusić życie. Wcięło go, dosłownie jakby wrósł nogami w ziemię. Ostatkiem sił oparł się o kamienie, tworzące jedną ze ścian tunelu, żeby nie upaść, a mimo to wyraźnie się zachwiał. Chciał krzyczeć, ale gardło miał ściśnięte tak mocno, że nie potrafił wydobyć z siebie innego dźwięku, niż wysoki skrzek. A gdyby tak się tu położył...? I zwinął w kłębek w oczekiwaniu na śmierć?
Do nosa Nicholasa dotarła charakterystyczna woń, na którą pozostała dwójka nie zwróciła uwagi ze względu na swój stan. Smród, chociaż dla niego być może to był najlepszy zapach na świecie. Prawdziwy, realny swąd spalenizny i woń czarnej magii. Ciężki, przytłaczający zapach - jeszcze odległy, ale wyczuwalny tak bardzo, że nie mógł go pomylić z niczym innym. Jednocześnie Travers był zablokowany pomiędzy dwójką mężczyzn, którzy się zatrzymali. Z tyłu Lestrange, z przodu Bulstrode. Gdyby chciał ich wyminąć i zostawić, nie mógłby - było na to za mało miejsca. Jednocześnie tylko na Nicholasa góra Conic Hill wydawała się nie mieć wpływu.