26.12.2022, 20:28 ✶
Taktycznie wolała przemilczeć odpowiedź na pierwsze stwierdzenie. Niezręczność lub jej brak… Przy Brennie to bardzo zależało. Głównie od tego co tym razem wymyśliła i co akurat wygadywała, oraz do kogo i przy kim. Uśmiechnęła się za to nieznacznie, zaraz chowając ten uśmieszek za szklanką.
- Jak zdradził raz, to zrobi to znowu. Na twoim miejscu już bym go sobie odpuściła – przekazała jej mądrość uniwersalną. Victoria znowu odwróciła się by spojrzeć na wskazany jej stolik, zresztą ten sam, a przynajmniej jeden z tych, który okupowali głośni goście, co tak rozkradli krzesła. Nie miała nic przeciwko by przez jakiś czas wziąć udział w tej absurdalnej rozmowie, była ona swego rodzaju odskocznią i odreagowaniem od nerwów dnia codziennego. Byle nie za długo. Temat jednak płynnie przeszedł w kolejny. Brenna była tą osobą, która miała łatwość w nawiązywaniu rozmowy i człowiek nie siedział i nie zastanawiał się o co tutaj teraz zagaić, bo głupio tak pomilczeć. Takie zdolności należało docenić, bo było jak dzisiaj – przypadkowe spotkanie w pubie i jakoś rozmowa po prostu się kleiła.
Brunetka już miała pytać dlaczego na szczęście: bo nie w smak jej randki czy dlatego, że nie została tak mocno wystawiona, ale nie musiała. Brenna sama pociągnęła i odpowiedziała na niezadane pytanie.
- Czytasz mi w myślach. Właśnie miałam się pytać dlaczego na szczęście – zrozumiała już, że krzesło jest wolne. To i całe szczęście, bo przynajmniej nie musiała stać z tą swoją szklaneczką. - Ach, upijanie się z rozpaczy. Można to zrobić znacznie bardziej dystyngowanie – nie trzeba było się od razu upijać. - Nie czekam. Przyszłam tutaj sama. Jak za szybko wrócę do domu to matka gotowa mnie złapać i znowu podsuwać te swoje pomysły, a ja nie mam ochoty tego dzisiaj słuchać – Victoria tylko przez moment wahała się przed tym, czy mówić, dlaczego tu w ogóle przyszła sama i od razu zamówiła alkohol. Uniosła w zdziwieniu brwi słuchając o kawie, ale ostatecznie się zaśmiała. - Nie powiem. Rozumiem, że to po to, żeby utrzymać swój wizerunek twardziela? Ale nawet twardziel wyląduje u pielęgniarki, jak się zatruje starą kawą. Podgrzać ci ją? Zawsze uważałam, że kawę należy pić ciepłą.
- Jak zdradził raz, to zrobi to znowu. Na twoim miejscu już bym go sobie odpuściła – przekazała jej mądrość uniwersalną. Victoria znowu odwróciła się by spojrzeć na wskazany jej stolik, zresztą ten sam, a przynajmniej jeden z tych, który okupowali głośni goście, co tak rozkradli krzesła. Nie miała nic przeciwko by przez jakiś czas wziąć udział w tej absurdalnej rozmowie, była ona swego rodzaju odskocznią i odreagowaniem od nerwów dnia codziennego. Byle nie za długo. Temat jednak płynnie przeszedł w kolejny. Brenna była tą osobą, która miała łatwość w nawiązywaniu rozmowy i człowiek nie siedział i nie zastanawiał się o co tutaj teraz zagaić, bo głupio tak pomilczeć. Takie zdolności należało docenić, bo było jak dzisiaj – przypadkowe spotkanie w pubie i jakoś rozmowa po prostu się kleiła.
Brunetka już miała pytać dlaczego na szczęście: bo nie w smak jej randki czy dlatego, że nie została tak mocno wystawiona, ale nie musiała. Brenna sama pociągnęła i odpowiedziała na niezadane pytanie.
- Czytasz mi w myślach. Właśnie miałam się pytać dlaczego na szczęście – zrozumiała już, że krzesło jest wolne. To i całe szczęście, bo przynajmniej nie musiała stać z tą swoją szklaneczką. - Ach, upijanie się z rozpaczy. Można to zrobić znacznie bardziej dystyngowanie – nie trzeba było się od razu upijać. - Nie czekam. Przyszłam tutaj sama. Jak za szybko wrócę do domu to matka gotowa mnie złapać i znowu podsuwać te swoje pomysły, a ja nie mam ochoty tego dzisiaj słuchać – Victoria tylko przez moment wahała się przed tym, czy mówić, dlaczego tu w ogóle przyszła sama i od razu zamówiła alkohol. Uniosła w zdziwieniu brwi słuchając o kawie, ale ostatecznie się zaśmiała. - Nie powiem. Rozumiem, że to po to, żeby utrzymać swój wizerunek twardziela? Ale nawet twardziel wyląduje u pielęgniarki, jak się zatruje starą kawą. Podgrzać ci ją? Zawsze uważałam, że kawę należy pić ciepłą.