24.05.2024, 14:42 ✶
Może nie powinien pytać o losie Amerykanina, ale wolał mieć pewność, że właściwie zrozumiał intencje Richarda. Teraz jednak był już uspokojony, nawet jeśli głos Mulcibera był nieco oschły, informacyjny, nawet jeśli sugestia mogła być tylko sugestią, a nie grzebaniem we wspomnieniach złoczyńcy. To była ta cienka granica, której nie można było przekraczać. Nie wtedy, kiedy człowiek chciał zbudować po prostu zaufanie.
– Wezmę jelenia w takim razie, skoro polecasz – odpowiedział, i uśmiechnął się przyjmując fakt, że będzie musiał spędzić tu trochę czasu. Liczył bardzo, że towarzystwo Mulcibera mu w tym pomoże, bo sam z własnej, nieprzymuszonej woli nigdy nie przekroczyłby progu tej knajpki.
Gdy rodak poszedł szukać miejsca, Anthony skorzystał z faktu, że było to miejsce znane aurorowi i zamówił jego ulubione piwo, w możliwie dużej ilości i drugą, toż samą wersję trunku dla siebie. Bo chociaż nigdy za piwem nie przepadał, wciąż lubił eksperymenty. Doświadczenie nowego miejsca wszystkimi zmysłami.
Gdy usiadł we wskazanym miejscu, wyraźnie się odprężył. Był biegunowo odległy od nieco usztywnionego angielskiego urzędnika z ich porannej konfrontacji w norweskim departamencie.
– Opowiadaj co u Ciebie. Nie widzieliśmy się lata! – zagaił rozmowę, na razie nie pijąc piwa, obserwując, wypatrując jakiegoś może miejscowego rytuału, który był porządany przy inicjowaniu spotkania. Tak mało wiedział o tej Norwegii... To musiało się zmienić. – Jak żyjesz? Jak się urządziłeś? Auror! Pasuje do Ciebie bardzo ta rola. Czy i tutaj jest ona najwyżej w hierarchii śledczych? – zapytał, nie szczędząc w tonie uznania dla kogoś kto na obczyźnie osiągnął taki poziom swojej kariery.
– Wezmę jelenia w takim razie, skoro polecasz – odpowiedział, i uśmiechnął się przyjmując fakt, że będzie musiał spędzić tu trochę czasu. Liczył bardzo, że towarzystwo Mulcibera mu w tym pomoże, bo sam z własnej, nieprzymuszonej woli nigdy nie przekroczyłby progu tej knajpki.
Gdy rodak poszedł szukać miejsca, Anthony skorzystał z faktu, że było to miejsce znane aurorowi i zamówił jego ulubione piwo, w możliwie dużej ilości i drugą, toż samą wersję trunku dla siebie. Bo chociaż nigdy za piwem nie przepadał, wciąż lubił eksperymenty. Doświadczenie nowego miejsca wszystkimi zmysłami.
Gdy usiadł we wskazanym miejscu, wyraźnie się odprężył. Był biegunowo odległy od nieco usztywnionego angielskiego urzędnika z ich porannej konfrontacji w norweskim departamencie.
– Opowiadaj co u Ciebie. Nie widzieliśmy się lata! – zagaił rozmowę, na razie nie pijąc piwa, obserwując, wypatrując jakiegoś może miejscowego rytuału, który był porządany przy inicjowaniu spotkania. Tak mało wiedział o tej Norwegii... To musiało się zmienić. – Jak żyjesz? Jak się urządziłeś? Auror! Pasuje do Ciebie bardzo ta rola. Czy i tutaj jest ona najwyżej w hierarchii śledczych? – zapytał, nie szczędząc w tonie uznania dla kogoś kto na obczyźnie osiągnął taki poziom swojej kariery.