Kolejny sabat... Panna Figg pracowała bardzo intensywnie ostatni czas. Jej stoisko musiało być perfekcyjne. Każdy szczegół był bardzo dokładnie przygotowany przez właścicielkę, która jeśli chodzi o rzeczy związane z pracą to była naprawdę bardzo nadgorliwa. Na całe szczęście nie była z tym sama, miała grono wspaniałych pomocników, od rana była tu z nią Wendy, chyba nawet zadowolona z takiego obrotu spraw, bo szybciej będzie mogła się stąd urwać i pójść w tan. Fajna to była dziewczyna, ale nadal miała pstro w głowie.
Zbliżała się godzina rozpoczęcia jarmarku. Panna Figg czuła ekscytację, takie wydarzenia miały swój urok, ściągały do Londynu tłumy czarodziejów, których nie spotykała na co dzień. Może dzięki temu jej wyroby trafią do większej grupy odbiorców? Na pewno tak się stanie.
Poza słodkościami obiecała ojcu, że podczas jarmarku spróbuje zachęcić ludzi do adopcji kotów, z Azylu było ich coraz więcej, na pewno przydadzą im się nowe domy. Doglądała słodziaków, co chwila, aby mieć pewność, że każdy z nich czuje się dobrze, ma odpowiednie warunki, w końcu i dla nich była to dosyć stresująca sytuacja.
Miała z tyłu głowy, że będzie musiała zostawić Wendy samą, gdyż obiecała Flynnowi, że przyjdzie na jego występ, dlatego co chwilę podnosiła się na palcach, żeby sprawdzić, czy to nie już, nie mogła tego przegapić!
Ubrana była bardzo pstrokato - jak to miała w zwyczaju, tym razem jednak założyła nieco dłuższą sukienkę, pamiętała, że na Beltane długość jej sukienki spowodowała mały wypadek, wolała tego nie powtórzyć. Kolory ubrania oczywiście pasowały do jej stoiska! Postawiła też jak zawsze na buty na wysokim obcasie, tego nie mogła sobie odmówić.
Nachylała się właśnie pod ladę, kiedy przyszła jedna z pierwszych klientek. Znała ją z gazet, ale nie tylko, również ze słyszenia, Sauriel opowiadał o niej wiele miłych słów. Przywitała Victorię ciepłym uśmiechem. Zagadała nawet krótko, po czym wręczyła jej zamówienie.
Po chwili jednak zobaczyła, a raczej usłyszała jej zachwyt, czyżby zainteresowała się ich kocimi przyjaciółmi, to byłby naprawdę wspaniały początek dnia. - Błękitny Kwiatuszek to świetny wybór, kocha kwiaty i nie zaśnie bez nich, warto o tym pamiętać, gdyby wieczorem dokazywał. - Panna Figg sięgnęła po uroczego, błękitnego kotka. - Gdyby pojawiły się jakieś pytania, proszę do mnie pisać. Warto mieć na uwadze to, że Kwiatuszek w nocy wygląda jak gwiazdka, dzieciaki rzuciły na niego czar i niestety tak już zostało, ale to naprawdę cudowny towarzysz, myślę, że dogada się z panny kotkiem. - Wręczyła Victorii kota, który zamruczał głośno gdy znalazł się w jej ramionach. - Wygląda na zadowolonego. - Serce jej się radowało, że znalazł dom.