26.12.2022, 20:47 ✶
+18?
Sweter opadł na podłogę, nie dając jednak Fergusowi oczekiwanej satysfakcji. Prychnął, wciąż czując pod palcami podkoszulek i szarpnął go dłońmi, starając się w ten sposób poinformować Castiela, że również był zbędną warstwą. Nie dane mu jednak było wprowadzić w życie planu pozbycia się go, bo dłonie Flinta przeniosły się na jego plecy i w dół, przyciągając do siebie. Zdążył zapomnieć, że cokolwiek mu nie grało, ogarnięty jeszcze większym pragnieniem zbliżenia. W tym momencie działał jedynie instynkt i zmysły, żadnych myśli, które mogłyby wywołać chęć odwrotu. Na to zresztą było już zdecydowanie zbyt późno, skoro Castiel dawał mu przyzwolenie na dotyk. A nawet odwdzięczał się tym samym. Całował go, oddając w każdy gest całego siebie, tak jakby kolejna szansa miała nigdy nie nastąpić.
Przerwę na oddech zrobił sobie tylko wtedy, kiedy Castiel rzucał zaklęcie z ustami na jego policzku, czując każdy ich ruch i ciepły oddech na swojej skórze.
- Mówił ci ktoś kiedyś, że przyciągasz katastrofy? - zapytał szeptem, marszcząc nos na swąd spalenizny, ale jednocześnie śmiejąc się wraz z nim, choć patrząc w przyszłość nie będzie miał powodu do radości. Ale kto by się tym teraz przejmował? Odrzucił w głąb umysłu sam pomysł zainteresowania się tymi przeklętymi drzwiami. Póki ich nie rozdzielały, w niczym tak naprawdę nie przeszkadzały, niezależnie od tego, czy działały. A skoro nie, to w tym momencie nawet lepiej dla nich.
Sam czuł się teraz jak jedna wielka katastrofa, rozpadając się pod dotykiem, o którym nie wiedział, że go pragnął. Uniósł ręce, pozwalając zdjąć z siebie koszulkę i przyparł do ściany. Jego dłoń przeniosła się na plecy mężczyzny, wędrując w dół i wsuwając palcami za pasek spodni. Zamknął oczy, odchylając przy tym głowę, by dać Castielowi lepszy dostęp do swojej szyi. Z jego gardła wydobył się jęk, nieznośnie głośny w cichym pomieszczeniu, gdy dłoń Flinta wylądowała na jego kroczu. Spojrzał na niego, czując zaproszenie do kontaktu wzrokowego w momencie, gdy blondyn oderwał usta od jego skóry. Drżał pod jego dotykiem, zupełnie nie zważając na chłód ściany, przenoszący się na jego nagie plecy. Pragnął tego, tym bardziej widząc pożądanie w błyszczących oczach Castiela. Jego twarz paliła z podekscytowania, krew rozgrzewała całe ciało, a spodnie zdawały się jedynie balastem dzielącym go od prawdziwej przyjemności. Aż się palił do tego dotyku, wiedząc, że nie będzie potrafił odmówić. I tak nie byłby w stanie wydobyć z siebie żadnego słowa, oddychając ciężko i patrząc z oczekiwaniem na Castiela, który najwyraźniej nawet w tej swojej, jak on to nazwał, „lądowej” wersji okazywał się wcale nie być nudnym.
Skinął niewyraźnie głową i złapał za przód podkoszulki blondyna, teraz doceniając jej obecność. Pociągnął go w swoim kierunku, znów łącząc ich usta w pocałunku tak łapczywym, że tylko w tym jednym geście Castiel mógł odnaleźć swoją odpowiedź.
Sweter opadł na podłogę, nie dając jednak Fergusowi oczekiwanej satysfakcji. Prychnął, wciąż czując pod palcami podkoszulek i szarpnął go dłońmi, starając się w ten sposób poinformować Castiela, że również był zbędną warstwą. Nie dane mu jednak było wprowadzić w życie planu pozbycia się go, bo dłonie Flinta przeniosły się na jego plecy i w dół, przyciągając do siebie. Zdążył zapomnieć, że cokolwiek mu nie grało, ogarnięty jeszcze większym pragnieniem zbliżenia. W tym momencie działał jedynie instynkt i zmysły, żadnych myśli, które mogłyby wywołać chęć odwrotu. Na to zresztą było już zdecydowanie zbyt późno, skoro Castiel dawał mu przyzwolenie na dotyk. A nawet odwdzięczał się tym samym. Całował go, oddając w każdy gest całego siebie, tak jakby kolejna szansa miała nigdy nie nastąpić.
Przerwę na oddech zrobił sobie tylko wtedy, kiedy Castiel rzucał zaklęcie z ustami na jego policzku, czując każdy ich ruch i ciepły oddech na swojej skórze.
- Mówił ci ktoś kiedyś, że przyciągasz katastrofy? - zapytał szeptem, marszcząc nos na swąd spalenizny, ale jednocześnie śmiejąc się wraz z nim, choć patrząc w przyszłość nie będzie miał powodu do radości. Ale kto by się tym teraz przejmował? Odrzucił w głąb umysłu sam pomysł zainteresowania się tymi przeklętymi drzwiami. Póki ich nie rozdzielały, w niczym tak naprawdę nie przeszkadzały, niezależnie od tego, czy działały. A skoro nie, to w tym momencie nawet lepiej dla nich.
Sam czuł się teraz jak jedna wielka katastrofa, rozpadając się pod dotykiem, o którym nie wiedział, że go pragnął. Uniósł ręce, pozwalając zdjąć z siebie koszulkę i przyparł do ściany. Jego dłoń przeniosła się na plecy mężczyzny, wędrując w dół i wsuwając palcami za pasek spodni. Zamknął oczy, odchylając przy tym głowę, by dać Castielowi lepszy dostęp do swojej szyi. Z jego gardła wydobył się jęk, nieznośnie głośny w cichym pomieszczeniu, gdy dłoń Flinta wylądowała na jego kroczu. Spojrzał na niego, czując zaproszenie do kontaktu wzrokowego w momencie, gdy blondyn oderwał usta od jego skóry. Drżał pod jego dotykiem, zupełnie nie zważając na chłód ściany, przenoszący się na jego nagie plecy. Pragnął tego, tym bardziej widząc pożądanie w błyszczących oczach Castiela. Jego twarz paliła z podekscytowania, krew rozgrzewała całe ciało, a spodnie zdawały się jedynie balastem dzielącym go od prawdziwej przyjemności. Aż się palił do tego dotyku, wiedząc, że nie będzie potrafił odmówić. I tak nie byłby w stanie wydobyć z siebie żadnego słowa, oddychając ciężko i patrząc z oczekiwaniem na Castiela, który najwyraźniej nawet w tej swojej, jak on to nazwał, „lądowej” wersji okazywał się wcale nie być nudnym.
Skinął niewyraźnie głową i złapał za przód podkoszulki blondyna, teraz doceniając jej obecność. Pociągnął go w swoim kierunku, znów łącząc ich usta w pocałunku tak łapczywym, że tylko w tym jednym geście Castiel mógł odnaleźć swoją odpowiedź.