24.05.2024, 22:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2024, 22:26 przez Atreus Bulstrode.)
Południowe stragany - stoisko kowenu
Rozmawiam z Florence i Sebastianem
Wcześniej jego spojrzenie było utkwione przede wszystkim w stoiskach i ich zawartości. Ale może to był właśnie błąd, bo przez to aż za dobrze było widać, co tak właściwie ogląda. Teraz, kiedy Sebastian się do nich odezwał, podniósł na niego spojrzenie, trochę jakby się nie spodziewał go tutaj zobaczyć. Wiedział dobrze, że Macmillan ma takie, a nie inne nazwisko nie tylko dlatego, żeby ładnie brzmiało, ale bardziej wiązał go z pracą z ramienia Ministerstwa niż staniem za ladą stoiska. Kapłańska szata leżała jednak na nim jak ulał, nie pozostawiając wątpliwości że ten znajdował się dokładnie na swoim miejscu.
Atreus zamrugał, spojrzał jeszcze raz na kalendarz, potem na towarzyszącą mu Florence, a potem znowu na Sebastiana. Pokiwał głową, jakby słowa kapłana faktycznie miały zaważyć na tym, czy faktycznie postanowi nabyć ten kalendarz, ale prawda była taka że po trochu to już się przecież zdecydował.
- A pana pod którym miesiącem można znaleźć? - zapytał, jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się przy tym miło do Sebastiana i podnosząc kalendarzy by obejrzeć to z jednej i z drugiej strony. W końcu jednak, głównie za sprawą tego, że Florence zdecydowała się na koszyk, wrzucił do niego i trzymany przedmiot, wyciągając zaraz z kieszeni odpowiednią kwotę.
- Oświadczono, no proszę - rzucił, ale mimo rozbawionej miny, zabrzmiał jakoś wyjątkowo sztywno. - I kto to był tym szczęśliwcem, co? I czy to znaczy, że przyjęłaś jego zaręczyny? Florence, czemu nic nie mówiłaś? Czy to mezalians czy może wstydzisz się swojej rodziny? - uderzył w dramatycznie teatralny ton. Zapytałby, czy to Patrick był tym kawalerem, bo była to pierwsza osoba która przyszła mu tutaj do głowy, ale równie dobrze mógł być to absolutnie przypadkowy człowiek, nawet jeden ze śmierciożerców, którzy potem postanowili te imprezę rozwalić. - Ale no, możemy go poszukać w następnej kolejności, jeśli chcesz. Może faktycznie znajdzie się tam coś fikuśnego. Nie chcesz stąd czegoś jeszcze? Może ta koszulka z napisem, że osądzać cię może tylko Matka? Szczerze to jak tak patrzę, to pasowałaby naszej własnej, gdyby tylko w takich chodziła.
Rozmawiam z Florence i Sebastianem
Wcześniej jego spojrzenie było utkwione przede wszystkim w stoiskach i ich zawartości. Ale może to był właśnie błąd, bo przez to aż za dobrze było widać, co tak właściwie ogląda. Teraz, kiedy Sebastian się do nich odezwał, podniósł na niego spojrzenie, trochę jakby się nie spodziewał go tutaj zobaczyć. Wiedział dobrze, że Macmillan ma takie, a nie inne nazwisko nie tylko dlatego, żeby ładnie brzmiało, ale bardziej wiązał go z pracą z ramienia Ministerstwa niż staniem za ladą stoiska. Kapłańska szata leżała jednak na nim jak ulał, nie pozostawiając wątpliwości że ten znajdował się dokładnie na swoim miejscu.
Atreus zamrugał, spojrzał jeszcze raz na kalendarz, potem na towarzyszącą mu Florence, a potem znowu na Sebastiana. Pokiwał głową, jakby słowa kapłana faktycznie miały zaważyć na tym, czy faktycznie postanowi nabyć ten kalendarz, ale prawda była taka że po trochu to już się przecież zdecydował.
- A pana pod którym miesiącem można znaleźć? - zapytał, jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się przy tym miło do Sebastiana i podnosząc kalendarzy by obejrzeć to z jednej i z drugiej strony. W końcu jednak, głównie za sprawą tego, że Florence zdecydowała się na koszyk, wrzucił do niego i trzymany przedmiot, wyciągając zaraz z kieszeni odpowiednią kwotę.
- Oświadczono, no proszę - rzucił, ale mimo rozbawionej miny, zabrzmiał jakoś wyjątkowo sztywno. - I kto to był tym szczęśliwcem, co? I czy to znaczy, że przyjęłaś jego zaręczyny? Florence, czemu nic nie mówiłaś? Czy to mezalians czy może wstydzisz się swojej rodziny? - uderzył w dramatycznie teatralny ton. Zapytałby, czy to Patrick był tym kawalerem, bo była to pierwsza osoba która przyszła mu tutaj do głowy, ale równie dobrze mógł być to absolutnie przypadkowy człowiek, nawet jeden ze śmierciożerców, którzy potem postanowili te imprezę rozwalić. - Ale no, możemy go poszukać w następnej kolejności, jeśli chcesz. Może faktycznie znajdzie się tam coś fikuśnego. Nie chcesz stąd czegoś jeszcze? Może ta koszulka z napisem, że osądzać cię może tylko Matka? Szczerze to jak tak patrzę, to pasowałaby naszej własnej, gdyby tylko w takich chodziła.