Nie był to dla niej najlepszy czas. Sporo działo się w życiu panny Yaxley, jednak i ona musiała czasem odetchnąć. Miała nadzieję, że nie spotka między stoiskami Thorana, bo ich relacja stała się bardzo napięta. Udało jej się uzyskać sporo informacji, jednak jeszcze nie połączyła tego w całość. Była blisko, to prawda, jednak póki nie miała pewności co się dokładnie działo nie chciała doprowadzić do konfrontacji.
Poza prowadzeniem śledztwa dotyczącym próby dowiedzenia się, co dzieje się z jej bratem miała na głowie jeszcze sporo obowiązków. Artemis ostatnio nie cieszyło się zbytnim zainteresowaniem, dostała więc od ojca bojowe zadanie, żeby zachęcić kogoś by do niego dołączyli. Sabat był idealnym miejscem, by znaleźć chętnych. Póki co jednak jeszcze się tym nie zajmowała, pojawiła się wcześniej, aby zobaczyć, co miały do zaoferowania stoiska. Podczas świąt można było spotkać wielu ciekawych wystawców, którzy nie pojawiali się w Londynie na co dzień.
Szła przed siebie nie do końca wiedząc, czego powinna się spodziewać. Wyglądała zdecydowanie bardziej elegancko niż zazwyczaj, wzięła sobie słowa ojca do serca, jak zawsze. W końcu to on był jej mentorem. Mimo wszystko na plecach miała kołczan ze strzałami i łuk. Były jej dzisiaj potrzebne mimo, że nie znajdowała się w lesie. Miała oczywiście przy sobie stosowne zezwolenie na broń od organizatorów, gdyby ktoś się tym za bardzo zainteresował.
Nie byłaby sobą, gdyby pierwszym stoiskiem, którym się zainteresowała nie było to z cytrynówką, praktycznie w nie weszła. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, był to chyba jakiś znak od Merlina, że powinna się napić. Poprosiła grzecznie o kieliszeczek, nie zamierzała jeszcze zaczynać libacji, ale na pewno jej się to przyda na odwagę, czy coś. Wypiła go jednym haustem. - Całkiem smaczne, zamówię skrzynkę. - Powiedziała jeszcze do osoby przy stoisku, ojciec uczył ją, że jak już znajdzie dobre źródełko, to powinna z niego korzystać. Poczuła dziwną radość, nie wiedziała jeszcze co to oznacza, może była to ekscytacja związana z tym, co miało dziać się później? Dawno, ale to naprawdę dawno nie miała takiego dobrego humoru.