25.05.2024, 01:02 ✶
Rozglądając się po jaskini, Basilius nie dostrzegł śladów nikogo żywego poza nim samym i towarzyszącym mu Isaakiem. Nie dostrzegł również śladów, by w ostatnim czasie korzenie potraktowały w ten sam sposób kogokolwiek innego niż ich dwóch. Oczywiście, mogło to być bardzo mylne pierwsze wrażenie – w końcu ręcznik plażowy czy blaszane opakowane tkwiły wplecione między korzeniami. Mogło być więc tak, że gdzieś w ścianie tuż obok Prewetta albo kilka metrów dalej tkwił jakiś niewidoczny nieszczęśnik pochłonięty przez ziemię.
Coś jednak dało to rozglądanie się po jaskini – bo dostrzegł dokładnie dwie te same ścieżki, które wcześniej zauważył Bagshot. Jedna wydawała się wąska i dość wysoka – byli w stanie przejść nią – jeśli szli bokiem. Druga niska, ale szeroka, musieliby się mocno schylać by nie dotykać głowami korzeni. Obydwie prowadziły gdzieś w ciemność.
Na policzek Isaaca kapnęła kropla wody a gdy uniósł różdżkę, by sprawdzić, co to takiego – okazało się, że całe sklepienie stało się mokre. Korzenie poruszały się jeszcze szybciej, spijając nagły nadmiar wody i rozprowadzając go dalej. Wyglądało to dziwnie, trochę tak, jakby wszystko w tym miejscu pozostało w jakiś sposób świadome i połączone ze sobą. Żywe? Kolejna kropla spadła w dół, tym razem na Basiliusa.
Kwestia pozostawała otwarta: jeśli chcieli wydostać się z tego miejsca, musieli podjąć decyzję, którą ścieżką iść dalej. Aportacja, naturalnie, nie działała.
@Isaac Bagshot @Basilius Prewett
Coś jednak dało to rozglądanie się po jaskini – bo dostrzegł dokładnie dwie te same ścieżki, które wcześniej zauważył Bagshot. Jedna wydawała się wąska i dość wysoka – byli w stanie przejść nią – jeśli szli bokiem. Druga niska, ale szeroka, musieliby się mocno schylać by nie dotykać głowami korzeni. Obydwie prowadziły gdzieś w ciemność.
Na policzek Isaaca kapnęła kropla wody a gdy uniósł różdżkę, by sprawdzić, co to takiego – okazało się, że całe sklepienie stało się mokre. Korzenie poruszały się jeszcze szybciej, spijając nagły nadmiar wody i rozprowadzając go dalej. Wyglądało to dziwnie, trochę tak, jakby wszystko w tym miejscu pozostało w jakiś sposób świadome i połączone ze sobą. Żywe? Kolejna kropla spadła w dół, tym razem na Basiliusa.
Kwestia pozostawała otwarta: jeśli chcieli wydostać się z tego miejsca, musieli podjąć decyzję, którą ścieżką iść dalej. Aportacja, naturalnie, nie działała.
Czas na odpis do 27.05, godz. 21.00
@Isaac Bagshot @Basilius Prewett