25.05.2024, 01:34 ✶
PÓŁNOCNE STRAGANY
Trudno było przejść koło takiej wielkiej imprezy i skutecznie udawać, że się jej nie widzi. Jedzenie jednak musiało zostać kupione, a trasa wymagała przejść z jednej strony miasta na drugą. No nie dosłownie miasta, bo Londyn długi i szeroki i straszny ogólnie. Do tego teraz, jak był festyn... Święto żniw, co? Zabawne, nie bardzo mu to się łączyło, bo chyba nie widział w stolicy tego jakże pięknego kraju, pól z owsem czy czymkolwiek innym co Anglicy lubili sobie uprawiać do tych mdłych i średnio smacznych posiłków. Z drugiej strony ludzie w mieście musieli coś jeść i jedli właśnie wiejskie produkty, dlaczego mieliby więc nie świętować tego, że gdzieś tam, ktoś tam hoduje i dba coś co będą jeść? A niech świętują, każda chwila nadaje się do zabawy.
Mimo średnich chęci coś go jednak podkusiło, żeby się przejść i zobaczyć co się tam dzieje takiego, a kto wie, może coś kupi, jakiś dżem się trafi czy coś. Mógłby zawieźć rodzicom słoik miodu, w końcu będzie jechać w okolice ich domu, a jak jedzie w okolice, to znaczy, że jedzie do nich, bo to kawał drogi i niewykorzystanie przejażdżki byłoby bez sensu. O właśnie, może będą mieć tu też jakieś dobre zioła, które mógłby wykorzystać w swoich produktach. Nowe zapachy i smaki są zawsze na plusie.