— Runy tworzą swój własny język, a pieczęcie to trochę jak zdania z logik — wyjaśnił, zerkając na Anthony'ego tylko przelotnie. Spojrzenie ślizgało się po kolejnych woluminach, w wprawą. Zmarszczył nos na obco brzmiące słowa. Jedno brzmiało jak coś z bloku wschodniego i terenów ZSRR. Może rosyjski? Drugiego bełkotu zupełnie nie potrafił odcyfrować i mógł strzelać, równie celnie, jak w przypadku Kambodży i jej położenia w Afryce. Na jego ucho powiedziałby, że to dziecko arabskiego i rosyjskiego, bardzo niechętnie dziecko, które miesza swoje zgłoski dowolnie w błocie swojego dialektu.
— Przejrzę ryciny i powiem ci, co tłumaczyć— oznajmił i zaczęła się mozolna praca wieloetapowych poszukiwań. Pióro skrobało notatki, oni wyjmowali kolejne pozycje z różnorodnych kultur i języków, wracali do rodzinnych tekstów, zapętlając się w poszukiwaniach. Oczy Morpheusa zaczynały piec, nadal zmęczone i nadwyrężone po przypadku kilkudniowej ślepoty, ale czego się nie robi dla odkrycia tajemnicy.
Morpheus używał swojego daru jasnowidzenia, aby wykluczyć przynajmniej połowę lektur, gdy tylko ułożył palce na ich grzbietach, widząc swoję własne zawieszenie brakiem kolejnych tropów. W końcu uznał, że za bardzo skupili się na konstrukcji run, w za mało na pieczęci i jej fragmentaryczności.
Ujrzała rycinę, która przedstawiała schematycznie człowieka o cechach kojarzonych z demonami mugolskimi, z runami rozrzuconymi na ciele i grafy pełnych znaków i jakichś... Naczyń. Podsunął tekst w języku hiszpańskim, a dokładniej hiszpańskim z siedemnastego wieku.
— Chyba mamy to... — westchnął ciężko, przekazując przyjacielowi książkę i ruszając głową, aby rozluźnić mięśnie szyi, zdrętwiałe od pochylania się nad stronami i zadzierania głowy do góry w poszukiwaniu kolejnych tomów i opracowań.
Wskazany fragment mówił o hipotetycznym przypadku sytuacji, kiedy demon wydostaje się z naczynia, w którym został zapieczętowany. Wtedy elementy tejże pieczęci wypalają mu się na skórze powłoki. Odnalezienie miejsca z którego się wydostał jest kluczowe dla informacji, w jaki sposób uwięzić go ponownie.