Czym właściwie były duchy?
Duchy, bytowania ulotne i nieuchwytne, stanowiły fascynujące zagadnienie, które wnikały w same głębie wyobraźni, zarówno mugoli, jak.i czarodziejów, chociaż ci drudzy mieli więcej możliwości, aby je badać. Mieli pewność, że istnieją. Byty te, choć niematerialne, niosły za sobą ciężar przeszłości, będąc echem tego, co kiedyś było żywe. Morpheus czasami widział duchy jako pomost między historią, a teraźniejszością, gdzie każda zjawa staje się świadkiem niewypowiedzianych historii, kryjących się w zakamarkach pamięci. Duchy były namacalną (niedosłownie) metaforą traum i lęków, które wbrew woli powracają, przypominając o niezakończonych sprawach. Duchy nigdy nie były li i tylko przerażającymi widmami, lecz nośnikami opowieści, które domagają się wysłuchania. Każda zjawa, każdy cień na ścianie, to fragment większej narracji, która splata się z losem miejsca i ludzi. Duchy to symbole ciągłości życia i śmierci. Duchy od zawsze były istotami liminalnymi, istniejącymi na granicy dwóch światów, tego, co znane, i tego, co skryte przed naszym wzrokiem. Przede wszystkim jednak zawsze były ludźmi. I to właśnie w tej nieuchwytnej przestrzeni kryła się ich prawdziwa tajemnica.
Strzepnął popiół z papierosa na posadzkę altanki, którą i tak należało posprzątać i gruntownie odnowić. Brenna miała rację, czy duchowi się to podobało czy nie, mury miała wypełnić muzyka, zachrypnięty głos gwiazd rock'n'rolla z magicznych gramofonów, uprzyjemniająca im ćwiczenia starć w sali balowej, główna sypialnia zmieni się w infimerię, a pokoje w coś na kształt koszar, ze zmieniającymi się mieszkańcami. Gdzieś powstanie sala artefaktów, z zabezpieczeniami rodem ze schronów mugolskich przeciwko tej ich bombie atomicznej. Tutaj byli i tutaj pozostaną. Życie na nowo zagości w Księżycowym Stawie, zwłaszcza biorąc pod uwagę średnią wieku członków Zakonu Feniksa.
Morpheus nigdy nie spodziewał się, że dołączy do bojówek. Do partyzantki. A jednak był tutaj z Brenną. I bawił się znakomicie, nawet jeśli miał świadomość ryzyka. Miał nadzieję, że tym razem nie zawiedzie i uda mu się ochronić bliskich przed śmiercią. I dlatego musieli porozmawiać z Ignasiem Juliusem.
— Chcemy rozwikłać sprawę tej posiadloaci. Przynieść pokój tej ziemi.