Sauriel i jego poczucie humoru. Potrafił momentami sprawić, że drugiej osobie kącik ust uniesie się ku górze. Umiał dobierać słowa, komentować pewne sytuacje. Tak i tutaj, Nicholas odpowiedział mu jedynie tym lekkim uśmiechem.
Umeblowanie tego pomieszczenia, było na miejscu, ale większość z nich przykryta białym płótnem. Także i fotel również się znalazł. Być może to nawet ten sam, w jakim dwa dni temu odpoczywał Robert.
Informacyjnie zarzucił wampirowi, kierując się do swojej torby i wyjmując z niej to co potrzebował tutaj ze sobą dodatkowo zabrać. Koc, gdyż nie będzie oczyszczał pomieszczeń z kurzu, aby nie wzbudzać jakichś podejrzeń. A na czymś musiał się położyć. Podstawki pod kadzidła i jakieś pod świece. Wosk czasami nie spalał się jak powinien i mógł ociekać bokami świec.
Pytanie jakie w czasie rozpakowywania kartonu od Mulcibera, padło interesujące.
- Trudno powiedzieć.Odwrócił się w jego kierunku.
- Nie testowałem tego, czy gdybyś mi przywalił albo przypalił papierosem, to coś poczuję, jak będę poza swoim ciałem.
Byłby to dobry eksperyment. Ale jeżeli dusza jest oddzielona od ciała, nie odczuwa w sumie niczego. Czy warto próbować? Najpewniej tak.
Spojrzał na zegarek, kierując tarczę w stronę światła od okna. Zastanowił się przez moment i spojrzał zaraz na Sauriela.
- Zbyt długo poza ciałem też nie powinienem być. Mniej niż kwadrans powinno mi starczyć czasu. Czy w tym domu Greybacka, jest coś, na co powinienem zwrócić szczególną uwagę? Kiedy tam biliście robić swoje.Zapytał dodatkowo, skoro Sauriel tam był. Może będzie coś, czego nie zdążył mu przekazać Robert?
Aby też nie tracić czasu, Nicholas rozpakował wszystko co było mu niezbędne do pracy. Wyjął różdżkę, użył z niej zaklęcia na ciężkich i ciemnych zasłonach, wprawiając je w ruch, aby zasłoniły dosłownie okna. Miało to zapobiec przebijania się jakiegokolwiek światła z tego pokoju, żeby nie było dostrzeżone przez innych z zewnątrz. Dlatego też Nicholas wybrał ten pokój, gdyż umiejscowiony był na tyłach posiadłości. Nie od głównej ulicy. Następnie kolejnym machnięciem zapalił świece. Rozłożył koc na dużej przestrzeni podłogi a czarne świece rozmieścił pierw na tackach a następnie dookoła koca. Miało to stanowić barierę ochronną. Użył ich pięć, gdzie miałyby stanowić kąty ostre niewidocznego pentagramu. Z torby wyjął także butelkę whisky, z którą podszedł do Sauriela.
- Zgodnie z życzeniem.Podał mu butelkę. Zapłata za pomoc, tylko żeby mu się nie schlał.
- Kocimiętkę dam Ci później.
Dodał, uświadamiając tym samym towarzysza, żeby uważać z żartowaniem.
Po tym Nicholas wrócił do dalszych przygotowań, wyjmując susz białej szałwii od Roberta. Jeżeli było luzem, użyl zabranego ze sobą specjalnego sznurka i związał w ciasne pęczki. Jeden właśnie zapalił, w celu oczyszczenia pomieszczenia od zbędnych dusz, jeżeli przebywały w tym pomieszczeniu. Nie chciał, aby jakiś intruz przez przypadek sobie jego ciało pożyczył.