Ona rozpoczęła lekturę, a on wyjął różdżkę i transmutował zerwany listek róży w coś dużo bardziej delikatnego. Listek transformować w niedużą lotkę jakiegoś ptaszka, które ułożyło się w jego dłoni. Zupełnie, jakby wszystko zaplanował. Nad niczym się nie zastanawiał. Krok po kroku wypełniał to, co miało się zdarzyć. W końcu był bogiem czasu. Tego który był i tego, który nadchodzi.
— Ciekawe, czy masz laskotki, Artrmido. I jeśli tak, to gdzie.
Wyczarowane piórko miało delikatną strukturę, niemalże przezroczystą, z barwami, które przechodzą od ciepłych brązów do chłodnych, stalowych szarości. Nawet w półmroku huśtawki, Geraldine z łatwością mogła rozpoznać pióro kukułki.
Piórko, którego puchaty koniec Morpheus przyłożył do nadgarstka łowczyni i zaczął ją nim powoli łaskotać. Powoli, powoli, przenosił go w górę, ku zgieciu łokcia, tworząc wężowy wzór, widoczny jedynie w odczuciach panny Yaxley, po wewnętrznej stronie przedramienia w stronę pachwiny i na ramię. Jakby malował starożytne, celtyckie wzory, zatoczył na szczycie okrąg, podziwiając smukłe mięśnie Artemidy. Jego intensywne spojrzenie przyglądało się najbardziej jej twarzy, ustom, układającym się w zapewne niezrozumiałe dla niej słowa.
Słowo "synastria" pochodzi z greckiego: syn - współ, astron - gwiazda. A więc synastria to jakby "urodzenie pod wspólnymi gwiazdami. Obie osoby mają wspólne osie swych horoskopów (urodzeniowych kosmogramów). Co znaczy, wspólne osie? Może być tak, że ascendent jednej osoby jest równy ascendentowi drugiej - wtedy oczywiście pokrywają się także ich descendenty, a jeśli obie osoby urodziły się w niedalekich miejscowościach, także mają także to samo medium coeli i imum coeli. Osie mogą też być odwrócone: ascendent jeden osoby jest descendentem drugiej. Mogą również być wzajemnie zamienione: wtedy ascendent jednej osoby jest równy medium coeli drugiej.
Podczas gdy ona czytała dość podstawowy esej na temat tworzenia horoskopów dla związków oraz na poszukiwanie potencjalnych Anam Cara, on dalej pieszczotliwie muskał ją piórkiem po jej długiej szyi, jakby wyznaczał sobie miejsca, które chciałby pocałować. Jednak jeszcze nie w tym momencie, najpierw zamierzał pobudzić wszystkie zakończenia nerwowe kobiety, aby czuła najmniejszy podmuch powietrza i ciepło jego oddechu, brak dotyku, samą siebie w przestrzeni, która chociaż ukryta, nadal była bardzo publiczna.