25.05.2024, 15:59 ✶
Z początku miałem wrażenie, że to jakiś kiepski żart. Może jakiś wymysł Flynna by mnie odtrącić od siebie? Może nie chciał bym za nim szedł na Ścieżki, więc automatycznie wolał mnie zrazić do swojej osoby? Tak dosadnie. Żebym nawet nie był w stanie go usprawiedliwić albo coś, ale...
On patrzył. On wiedział, co mówi. Był o tym przeświadczony. Kłamał? Często mówił o niemówieniu prawdy... A może to spektakl? Jakaś gra pozorów? Odgrywał kolejny ze swoich charakterów? Już nie był Fleamontem, Flynnem, ani Crowem, a tym bardziej nie The Edgem, tylko Panem Jak Najmocniej Dojebać Alexowi? Próbowałem to jakoś przetłumaczy na rozsądny sposób i mógłbym tak to ciągnąć, mógłbym wymówić to głośno, tylko że padło imię Raziela, a jak padło imię Raziela, to wszelkie siły na walkę mi zniknęły. Przed oczami stanęła mi ta przeklęta książka i jego słowa sprzed chwili bym Raziela w to nie mieszał.
W przeciwieństwie do Flynna, nawet nie byłem w stanie płakać. Po prostu trwałem w zawieszeniu. Czułem coraz bardziej intensywniejszą potrzebę wyjścia stąd, ale z drugiej strony wciąż próbowałem... jakoś to wyjaśnić? Naiwny!
- I ty tak... Utrzymujesz z nim kontakt? Tak na bieżąco... Że... trochę u mnie... - zacząłem, bo chciałem wiedzieć, ale chyba jednak nie miałem sił. Cała tak walka o Flynna poszła na marne, od samego początku była bezsensowna, bo tak naprawdę już należał do kogoś... innego... - Kochasz go - powtórzyłem bardziej do siebie niż do niego. Nie chciałem się tak czuć. Pragnąłem utonąć w tych ramionach, w tym ramieniu, które wciąż ściskałem, ale to byłoby... fałszywe? Flynn często mówił o fałszu, o tym, że nie zasługiwał, o tym, że nie był szczery, że nie będę chciał z nim być, kiedy dowiem się wszystkiego. Może jego przeszłość wcale nie miała być tak potworna, gdyż bardziej obawiał się swojej teraźniejszości, która ukrywał za tym, co robił wieki temu.
- Kochasz go bardziej...? - zapytałem, patrząc gdzieś przed siebie. Bałem się patrzeć na jego twarz, obawiając się, że ujrzę w jego oczach... miłość do tego drugiego? Jakie to beznadziejne! A ja chciałem nawet iść w małżeństwo, piękne, cyrkowe wesele, ryzykować własne życie na Ścieżkach. Naprawdę byłem na to gotowy... I na co to wszystko? Znowu go traciłem. Wróć, straciłem.
On patrzył. On wiedział, co mówi. Był o tym przeświadczony. Kłamał? Często mówił o niemówieniu prawdy... A może to spektakl? Jakaś gra pozorów? Odgrywał kolejny ze swoich charakterów? Już nie był Fleamontem, Flynnem, ani Crowem, a tym bardziej nie The Edgem, tylko Panem Jak Najmocniej Dojebać Alexowi? Próbowałem to jakoś przetłumaczy na rozsądny sposób i mógłbym tak to ciągnąć, mógłbym wymówić to głośno, tylko że padło imię Raziela, a jak padło imię Raziela, to wszelkie siły na walkę mi zniknęły. Przed oczami stanęła mi ta przeklęta książka i jego słowa sprzed chwili bym Raziela w to nie mieszał.
W przeciwieństwie do Flynna, nawet nie byłem w stanie płakać. Po prostu trwałem w zawieszeniu. Czułem coraz bardziej intensywniejszą potrzebę wyjścia stąd, ale z drugiej strony wciąż próbowałem... jakoś to wyjaśnić? Naiwny!
- I ty tak... Utrzymujesz z nim kontakt? Tak na bieżąco... Że... trochę u mnie... - zacząłem, bo chciałem wiedzieć, ale chyba jednak nie miałem sił. Cała tak walka o Flynna poszła na marne, od samego początku była bezsensowna, bo tak naprawdę już należał do kogoś... innego... - Kochasz go - powtórzyłem bardziej do siebie niż do niego. Nie chciałem się tak czuć. Pragnąłem utonąć w tych ramionach, w tym ramieniu, które wciąż ściskałem, ale to byłoby... fałszywe? Flynn często mówił o fałszu, o tym, że nie zasługiwał, o tym, że nie był szczery, że nie będę chciał z nim być, kiedy dowiem się wszystkiego. Może jego przeszłość wcale nie miała być tak potworna, gdyż bardziej obawiał się swojej teraźniejszości, która ukrywał za tym, co robił wieki temu.
- Kochasz go bardziej...? - zapytałem, patrząc gdzieś przed siebie. Bałem się patrzeć na jego twarz, obawiając się, że ujrzę w jego oczach... miłość do tego drugiego? Jakie to beznadziejne! A ja chciałem nawet iść w małżeństwo, piękne, cyrkowe wesele, ryzykować własne życie na Ścieżkach. Naprawdę byłem na to gotowy... I na co to wszystko? Znowu go traciłem. Wróć, straciłem.