25.05.2024, 19:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.05.2024, 19:57 przez Isaac Bagshot.)
Isaac bardzo rzadko płakał. Ostatni raz zdarzyło mu się to kiedy zbierał materiały do swojej drugiej książki. Wszystko przez legilimencję i potworności jakie dzięki niej miał nieprzyjemność oglądać. Szybko jednak doszedł do siebie. Musiał wtedy zmienić swoje myślenie - nie myśleć o tym, co złe, a o tym, co dobrego miało miejsce podczas tych mrocznych i bezwzględnych czasów. Myślał o świetle ukrytym w mroku. O ludziach, którzy byli tym światłem. To dawało mu nadzieję, że dobro zawsze zwycięży nad złem. I ostatecznie właśnie tak się stało. Zawsze tak się dzieje! Chciałby, żeby Laurent również potrafił złapać się pozytywnej myśli. Nawet w swoich najgorszych czasach.
- To prawda, że zawsze staram się patrzeć na wszystko z odrobiną pozytywnego myślenia.- Uśmiechnął się lekko, na porównanie do gwiazdy. Gdyby tylko mógł wypowiadać się w tak poetycki sposób jak Laurent, to może napisałby własny tomik wierszy?
- Taaak, nadal rzucam pod róże niedopałki, ale zawsze po kilku dniach je sprzątam. Twoje zmarszczone brwi mnie do tego przekonały. Szanujesz piękno. - Mówił, kiedy szli już po piasku.- Piszesz poezję? Ja piszę bardzo dużo o różnych rzeczach, ale nigdy nie byłem w stanie napisać wiersza. Bardzo pięknie się wypowiadasz. - Powiedział. Chciał podejść bliżej wody i sprawdzić palcami jej temperaturę. Wybrał ten kierunek ponieważ miał nadzieję, że szum fal oraz widok morza pozwolą Laurentowi jeszcze bardziej uspokoić umysł. On sam nie potrzebował wiele, żeby przegonić smutek spowodowany tym, co działo się jeszcze przed chwilą.
- Są dni, kiedy czujesz zew morza?-Zapytał, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów żeby znów zapalić. Spojrzał na chłopaka niebieskimi oczami, które na pewno nie należały do żadnego z Blacków. Były identyczne, jak oczy jego ojca. Isaac na szczęście urodę odziedziczył po matce, która była bardzo urodziwa. Dzięki temu nie był niski, otyły oraz łysy. Gdyby nie to, że uśmiechem, łagodnym charakterem oraz mimiką przypominał pana Bagshota, to cały świat poddałby w wątpliwość, czy mężczyzna na pewno był jego ojcem. A kogo przypominał pan Prewett?
Uśmiechnął się do Laurenta pokazując zęby.
- Czuje się głupio stojąc tu przed tobą w tej głupiej koszulce w kotwice. - Zaciągnął się papierosem i ponownie nie zaproponował żadnego Prewettowi.
- To prawda, że zawsze staram się patrzeć na wszystko z odrobiną pozytywnego myślenia.- Uśmiechnął się lekko, na porównanie do gwiazdy. Gdyby tylko mógł wypowiadać się w tak poetycki sposób jak Laurent, to może napisałby własny tomik wierszy?
- Taaak, nadal rzucam pod róże niedopałki, ale zawsze po kilku dniach je sprzątam. Twoje zmarszczone brwi mnie do tego przekonały. Szanujesz piękno. - Mówił, kiedy szli już po piasku.- Piszesz poezję? Ja piszę bardzo dużo o różnych rzeczach, ale nigdy nie byłem w stanie napisać wiersza. Bardzo pięknie się wypowiadasz. - Powiedział. Chciał podejść bliżej wody i sprawdzić palcami jej temperaturę. Wybrał ten kierunek ponieważ miał nadzieję, że szum fal oraz widok morza pozwolą Laurentowi jeszcze bardziej uspokoić umysł. On sam nie potrzebował wiele, żeby przegonić smutek spowodowany tym, co działo się jeszcze przed chwilą.
- Są dni, kiedy czujesz zew morza?-Zapytał, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów żeby znów zapalić. Spojrzał na chłopaka niebieskimi oczami, które na pewno nie należały do żadnego z Blacków. Były identyczne, jak oczy jego ojca. Isaac na szczęście urodę odziedziczył po matce, która była bardzo urodziwa. Dzięki temu nie był niski, otyły oraz łysy. Gdyby nie to, że uśmiechem, łagodnym charakterem oraz mimiką przypominał pana Bagshota, to cały świat poddałby w wątpliwość, czy mężczyzna na pewno był jego ojcem. A kogo przypominał pan Prewett?
Uśmiechnął się do Laurenta pokazując zęby.
- Czuje się głupio stojąc tu przed tobą w tej głupiej koszulce w kotwice. - Zaciągnął się papierosem i ponownie nie zaproponował żadnego Prewettowi.