25.05.2024, 21:59 ✶
Magiczne Różności - Stragany Południowe
Olivia rozmawia z Leonem i podaje mu fiolkę eliksiru nasennego
Olivia sama była zestresowana, chociaż nie chciała dać tego po sobie poznać. Zgodziła się, chcąc być oparciem dla Tristana - przeczuwała, że Ward może mieć pewne obawy ze względu nie tylko na swoje pochodzenie, ale również ze względu na fakt, że na wydarzeniu miało być naprawdę dużo straganów. To było normalne, że mógł się martwić tym, czy ktokolwiek do nich w ogóle podejdzie. Ona również się tym stresowała, ale naprawdę chciała, żeby w tej chwili jej chłopak o tym nie myślał, miał wystarczająco dużo na głowie - więc jak zawsze stała obok niego i uśmiechała się promiennie, mając nadzieję, że te jej uśmiechy się na coś zdadzą. Chociaż czasem miała wrażenie, że ludzie celowo starają się ją omijać wzrokiem. Niektórzy czarodzieje byli naprawdę grubiańscy, wchodzili do sklepów i nawet nie mówili "dzień dobry", czego osobiście nie znosiła. Miała jednak nadzieję, że lammas wywlecze na wierzch ich przyjemniejszą stronę. Napracowali się z Tristanem, ona sama zostawała po godzinach i robiła nie tylko eliksiry, ale i załatwiała etykiety. W zasadzie to sama je zaprojektowała, ale potrzebowała potem pomocy, by to jakoś... Uładnić. Nie była jakimś mistrzem rysowania, jej bazgroły przypominały bardziej rysunki dziecka, a jeśli chodzi o pismo to w ogóle lepiej było nie komentować. Więc dobrze, że udało jej się znaleźć kogoś, kto jej pomógł, bo całkiem ładnie to wyglądała. Quirke poprawiła jedną z buteleczek na stojaku, omiatając je krytycznym spojrzeniem. A może trochę bardziej w prawo...?
- Leon! - Olivia wychyliła się zza stołu i uścisnęła przyjaciela. Nieco zaskoczona spojrzała na Tristana, bo nie miała pojęcia, że się znają. Chociaż znają to chyba było określenie nad wyraz, bo "widzieli się w księgarni" to przecież nie znajomość. - Tristan, to Leon, mój przyjaciel jeszcze z Hogwartu. Leon, to Tristan, mój chłopak.
Rozpromieniła się. Naprawdę cieszyła się, że akurat Leon wpadł tu jako pierwszy. Gdy wspomniał o eliksirze nasennym, jej dłoń gładko sięgnęła po buteleczkę.
- Bierzesz je od tak dawna, że nie muszę ci chyba mówić, jak masz go zażywać, prawda? - przekrzywiła głowę zadziornie, z lekką przekorą. Ona również cierpiała na bezsenność i musiała z nich korzystać, wiedziała doskonale jak uciążliwe to było. Co więcej: bardzo dużo czarodziejów cierpiało na tę przypadłość. To był jeden z powodów, dla których postanowiła przygotować kilka sztuk tego specyfiku. W standardowych dawkach i o standardowym działaniu - jak ktoś będzie potrzebował, to przecież może zamówić coś specjalnego, mocniejszego. Nieco zaskoczył ją też wybór klamry, bo przecież Leon nie był osobą, która fascynowała się śmiercią, ale... No dobrze, może zaświaty to faktycznie było coś, co go pociągało. W tym naukowym sensie. Nie skomentowała jednak tego, zamiast tego uśmiechnęła się słodko, tak jak tylko ona potrafiła.
@Leon Bletchley @Tristan Ward