25.05.2024, 22:15 ✶
Próba teleportacji powiodła się, przenosząc ją z cichym trzaskiem na suchy grunt i tym samym wyrywając z grząskiego błota. Ale nawet w tym, jak jego resztki ściekały z niej na ziemię, było coś wybitnie nienaturalnego, jakby breja śpieszyła się, by połączyć z oryginalnym źródłem. Ciekawe, czy jak kopną jakiś pobliski kamień, to temu zaraz urosną ręce i nogi i postanowi im oddać.
Jej wcześniejszym planem było aportować się bliżej Alexandra i teraz, kiedy to zrobiła, wyciągnęła do niego rękę, z troską i niepokojem przyglądając się jego twarzy.
- Alex - złapała go za dłoń, taksując spojrzeniem od stóp do głów. - Nic ci nie jest? - zapytała, nawet jeśli wydawało się jej, że wszystko powinno być w porządku. Wijące się rośliny nie zrobiły mu krzywdy, a w dłoni wciąż trzymał różdżkę.
Odwróciła twarz w kierunku jeziora, gdzie łódka uniosła się, a potem złamała na pół. Ktokolwiek się na niej znajdował, właśnie wylądował w toni i po plecach Rosie przebiegł dreszcz, kiedy myśli mimowolnie sięgnęły do wizji Alexandra. Teraz pociągnęła go, bliżej w stronę Morpheusa, z pewnym obrzydzeniem słuchając odgłosu łamanych przez pnącza kości.
- Ej ty! - rzuciła w kierunku brygadzisty, którego Peppa uwolniła wcześniej z pnączy. - Kto miał płynąc na wyspę? Kto był na łódce, wiesz? - zapytała go, nieco ostrym tonem, zakładając że skoro był z MM to może wiedział nieco więcej na temat rozkładu grup. Potem natomiast odwróciła się w stronę Potter. - Gdzie byłyście z Penny, zanim tu przybiegłyście? Dowiedziałyście się czegoś?
W końcu podniosła różdżkę i machnęła nią znowu, chcąc rzucić rozpraszające zaklęcie w stronę zwłok Noah i oplatającej go roślinności. Chciała sprawdzić czy w ten sposób chociaż odrobinę była w stanie osłabić magię, która nimi kierowała.
[założyłam że brygadzista odbiegł od roślin ale od nas nie uciekł całkowicie, sory jak coś źle zrozumiałam]
na rozproszenie, zeby sprawdzic czy to jakoś zadziała na chwasty. celuję w Noah
Jej wcześniejszym planem było aportować się bliżej Alexandra i teraz, kiedy to zrobiła, wyciągnęła do niego rękę, z troską i niepokojem przyglądając się jego twarzy.
- Alex - złapała go za dłoń, taksując spojrzeniem od stóp do głów. - Nic ci nie jest? - zapytała, nawet jeśli wydawało się jej, że wszystko powinno być w porządku. Wijące się rośliny nie zrobiły mu krzywdy, a w dłoni wciąż trzymał różdżkę.
Odwróciła twarz w kierunku jeziora, gdzie łódka uniosła się, a potem złamała na pół. Ktokolwiek się na niej znajdował, właśnie wylądował w toni i po plecach Rosie przebiegł dreszcz, kiedy myśli mimowolnie sięgnęły do wizji Alexandra. Teraz pociągnęła go, bliżej w stronę Morpheusa, z pewnym obrzydzeniem słuchając odgłosu łamanych przez pnącza kości.
- Ej ty! - rzuciła w kierunku brygadzisty, którego Peppa uwolniła wcześniej z pnączy. - Kto miał płynąc na wyspę? Kto był na łódce, wiesz? - zapytała go, nieco ostrym tonem, zakładając że skoro był z MM to może wiedział nieco więcej na temat rozkładu grup. Potem natomiast odwróciła się w stronę Potter. - Gdzie byłyście z Penny, zanim tu przybiegłyście? Dowiedziałyście się czegoś?
W końcu podniosła różdżkę i machnęła nią znowu, chcąc rzucić rozpraszające zaklęcie w stronę zwłok Noah i oplatającej go roślinności. Chciała sprawdzić czy w ten sposób chociaż odrobinę była w stanie osłabić magię, która nimi kierowała.
[założyłam że brygadzista odbiegł od roślin ale od nas nie uciekł całkowicie, sory jak coś źle zrozumiałam]
na rozproszenie, zeby sprawdzic czy to jakoś zadziała na chwasty. celuję w Noah
Rzut Z 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 75
Sukces!
Sukces!
she was a gentle
sort of horror
sort of horror