25.05.2024, 22:19 ✶
- Kto by wydał na tyle głupi rozkaz? - zapytał retorycznie, bo wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Wątpił, żeby to był Martes czy Corvus. Tożsamości tego drugiego nie znał, ale przecież Mistrz nie wybierał idiotów na swoje macki, prawda...? Na kolejne słowa Nicholasa zmarszczył brwi. Nie wyglądało to dobrze. Mógł to być przypadek, że była tam obstawa, ale... Nie wyglądało na to. Obrona była zaplanowana? Ktoś im dał cynk? Cholera jasna, to naprawdę źle wyglądało. Rodolphus westchnął ciężko. - Jeszcze nam aurorów na głowie brakuje.
Mruknął, przeczesując czarne włosy. Co za idiotyczny, kretyński ruch ze strony tej osoby. Prościej byłoby po prostu młodego Prewetta zabić, po cholerę komuś jego konie? Chociaż... Lestrange zamyślił się na chwilę. Czy ten Prewett przypadkiem nie miał ze zwierzętami jakiejś specjalnej więzi?
- Być może to miała być nauczka... Ten cały Laurent chyba ma jakąś specjalną więź ze swoimi końmi, prawda? Może chcieli mu pokazać, gdzie jest jego miejsce. Nie powiem, żebym to popierał, bo Prewettowie to potężny ród, bogaty. Powinniśmy raczej skupić się na przeciągnięciu ich na naszą stronę, a nie na zemście w tak... Nierozważny sposób - wyraził swoje zdanie, nieco się krzywiąc. - Przynajmniej uciekł. Gorzej by było, gdyby go złapali. Jeżeli to był ktoś z naszych, wszyscy mielibyśmy poważne problemy.
Mógłby wszystko wyśpiewać aurorom. A to było niedopuszczalne, miałoby katastrofalne skutki.
- Zdecydowanie powinieneś go powiadomić. W zasadzie nie wiem, dlaczego jeszcze nie masz pióra w dłoni i nie piszesz listu. Co do ograniczenia kontaktu... Nie wydaje ci się, że to będzie dziwne, jeśli nagle po tym ataku staniesz się bardziej oschły w kontaktach z nim, niż jesteś? - zapytał, przechylając lekko głowę. Nie wiedział, że ze sobą sypiali, założył z góry że była to znajomość zwykła, na normalnym poziomie. Ale nawet jeśli tak było, to nagłe urwanie kontaktu mogłoby wzbudzić wiele pytań. - Może zacząć coś podejrzewać.
Z tego powodu sam nie kręcił się w nie wiadomo jakim towarzystwie - bo gdyby coś się stało, takie nagłe wycofanie się mogło wzbudzić podejrzenia.
Mruknął, przeczesując czarne włosy. Co za idiotyczny, kretyński ruch ze strony tej osoby. Prościej byłoby po prostu młodego Prewetta zabić, po cholerę komuś jego konie? Chociaż... Lestrange zamyślił się na chwilę. Czy ten Prewett przypadkiem nie miał ze zwierzętami jakiejś specjalnej więzi?
- Być może to miała być nauczka... Ten cały Laurent chyba ma jakąś specjalną więź ze swoimi końmi, prawda? Może chcieli mu pokazać, gdzie jest jego miejsce. Nie powiem, żebym to popierał, bo Prewettowie to potężny ród, bogaty. Powinniśmy raczej skupić się na przeciągnięciu ich na naszą stronę, a nie na zemście w tak... Nierozważny sposób - wyraził swoje zdanie, nieco się krzywiąc. - Przynajmniej uciekł. Gorzej by było, gdyby go złapali. Jeżeli to był ktoś z naszych, wszyscy mielibyśmy poważne problemy.
Mógłby wszystko wyśpiewać aurorom. A to było niedopuszczalne, miałoby katastrofalne skutki.
- Zdecydowanie powinieneś go powiadomić. W zasadzie nie wiem, dlaczego jeszcze nie masz pióra w dłoni i nie piszesz listu. Co do ograniczenia kontaktu... Nie wydaje ci się, że to będzie dziwne, jeśli nagle po tym ataku staniesz się bardziej oschły w kontaktach z nim, niż jesteś? - zapytał, przechylając lekko głowę. Nie wiedział, że ze sobą sypiali, założył z góry że była to znajomość zwykła, na normalnym poziomie. Ale nawet jeśli tak było, to nagłe urwanie kontaktu mogłoby wzbudzić wiele pytań. - Może zacząć coś podejrzewać.
Z tego powodu sam nie kręcił się w nie wiadomo jakim towarzystwie - bo gdyby coś się stało, takie nagłe wycofanie się mogło wzbudzić podejrzenia.