25.05.2024, 23:35 ✶
Patrick kiwnął potakująco głową. Nie miał nic przeciwko, by sprawy z Samuelem załatwiały Nora i Brenna. Z pierwszą w końcu coś McGonagalla połączyło, druga bodaj podnajęła mu budynek na warsztat.
- Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł – zgodził się z Norą. Zresztą, pewnie nawet mógłby wykonać nowe meble do kuchni. W końcu był stolarzem.
Z grubsza postarał się zakończyć wszystko, co mogli tutaj na bieżąco ogarnąć, zanim skierował swoje kroki w stronę drzwi prowadzących do… do jak się okazało piwnicy. Posłał zaskoczone spojrzenie Norze, gdy dostrzegł schody biegnące w dół. Właściwie to nie powinien być aż tak zdziwiony, przecież w tak dużym domu z pewnością musiała istnieć jakaś piwnica, po prostu… po prostu o niej nie pomyślał. A później jego wzrok padł na ślady po jakichś zabezpieczeniach.
Skrzywił się.
W myślach przypomniał sobie dzisiejszą rozmowę z Erikiem i Morpheusem Longbottomem. Być może jasnowidz Longbottom miał rację i w tym domu kiedyś… W zasadzie sam nie wiedział, jak powinien skończyć to zdanie. Bo co kiedyś? Kiedyś była klątwa? Domownicy trzymali coś w piwnicy? Fakt, że jeszcze nie próbowało wyjść musiał oznaczać, że najpewniej zdechło, zahibernowało się albo było wytworem szalonego umysłu któregoś z domowników.
Ale fantazja Patricka biegła dalej, w stronę pewnego cmentarza i nekromancji, którą tam widział. Pociągnął nosem, wciągając w niego nieprzyjemny zapach. Przez kilka sekund zastanawiał się, czy już zawsze ciemne, brudne i zaduszne miejsca będą mu się kojarzyły w pewien określony sposób. Wymamrotał pod nosem zaklęcie wyczarowujące płomień z końca jego różdżki a potem – postarał się go powiększyć i posłać w dół w taki sposób, by światło oświetliło to, co znajdowało się niżej.
- Sprawdź czy nie ma tu jakiegoś włącznika światła. Może niepotrzebnie silę się na magię – rzucił do Nory. – Sprawdzamy to? Tylko ja idę pierwszy. – Bądź co bądź był aurorem i mężczyzną. I chociaż głęboko wierzył, że Nora Figg świetnie poradziłaby sobie sama, nie chciał wystawiać jej na niebezpieczeństwo.
Powoli i ostrożnie przekroczył nieaktywne zabezpieczenia a potem bardzo powoli, starając się dostrzec jak najwięcej i w razie czego, dać sygnał by Nora uciekała, zaczął schodzić w dół.
- Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł – zgodził się z Norą. Zresztą, pewnie nawet mógłby wykonać nowe meble do kuchni. W końcu był stolarzem.
Z grubsza postarał się zakończyć wszystko, co mogli tutaj na bieżąco ogarnąć, zanim skierował swoje kroki w stronę drzwi prowadzących do… do jak się okazało piwnicy. Posłał zaskoczone spojrzenie Norze, gdy dostrzegł schody biegnące w dół. Właściwie to nie powinien być aż tak zdziwiony, przecież w tak dużym domu z pewnością musiała istnieć jakaś piwnica, po prostu… po prostu o niej nie pomyślał. A później jego wzrok padł na ślady po jakichś zabezpieczeniach.
Skrzywił się.
W myślach przypomniał sobie dzisiejszą rozmowę z Erikiem i Morpheusem Longbottomem. Być może jasnowidz Longbottom miał rację i w tym domu kiedyś… W zasadzie sam nie wiedział, jak powinien skończyć to zdanie. Bo co kiedyś? Kiedyś była klątwa? Domownicy trzymali coś w piwnicy? Fakt, że jeszcze nie próbowało wyjść musiał oznaczać, że najpewniej zdechło, zahibernowało się albo było wytworem szalonego umysłu któregoś z domowników.
Ale fantazja Patricka biegła dalej, w stronę pewnego cmentarza i nekromancji, którą tam widział. Pociągnął nosem, wciągając w niego nieprzyjemny zapach. Przez kilka sekund zastanawiał się, czy już zawsze ciemne, brudne i zaduszne miejsca będą mu się kojarzyły w pewien określony sposób. Wymamrotał pod nosem zaklęcie wyczarowujące płomień z końca jego różdżki a potem – postarał się go powiększyć i posłać w dół w taki sposób, by światło oświetliło to, co znajdowało się niżej.
- Sprawdź czy nie ma tu jakiegoś włącznika światła. Może niepotrzebnie silę się na magię – rzucił do Nory. – Sprawdzamy to? Tylko ja idę pierwszy. – Bądź co bądź był aurorem i mężczyzną. I chociaż głęboko wierzył, że Nora Figg świetnie poradziłaby sobie sama, nie chciał wystawiać jej na niebezpieczeństwo.
Powoli i ostrożnie przekroczył nieaktywne zabezpieczenia a potem bardzo powoli, starając się dostrzec jak najwięcej i w razie czego, dać sygnał by Nora uciekała, zaczął schodzić w dół.