26.05.2024, 02:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2024, 02:27 przez Erik Longbottom.)
Południowe stragany - Wyroby Pani Zamfir
Podchodzę do Wyrobów Pani Zamfir i zeruje kieliszek jej magicznego napoju na letnie dni, po czym idę dalej.
Ku jego własnemu zdziwieniu, po opuszczeniu strefy gastronomicznej... Skierował się prosto do stoiska z dżemami i sokami z sezonowych owoców. Było to o tyle dziwne, że w gruncie rzeczy takich przekąsek Longbottomom niezbyt brakowało w Warowni. Malwa wykorzystywała każdą okazję, aby przysłużyć się rodzinie, której w nawyk weszło nadmierne pomaganie jej w domowych obowiązkach. Z racji tego, że mało kto z mieszkańców Warowni specjalizował się w sztuce robienia przetworów czy pędzeniu domowych alkoholi... Skrzatka wykorzystała okazję, gdy tylko się nadarzyła, toteż spiżarnia powoli zaczynała być przepełniona.
Chociaż i tak wypadałoby sprawdzić, co się tutaj kryje, pomyślał Erik. Bądź co bądź, nie był teraz na służbie, więc nie musiał przejmować się zbytnio piciem na służbie. W końcu Alastor Moody trwał na posterunku, a skoro Ali tego dnia pracował, to na pewno ochroni ich przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Pokręcił nagle głową, odsuwając od siebie falę mrocznych myśli. To był tylko wewnętrzny żarcik. Za nic w świecie nie postawiłby Moody'ego w sytuacji, gdzie musiałby samotnie odpierać atak Śmierciożerców. Nawet napojony alkoholem Brygadzista mógł się na coś przydać.
— Przepraszam? — zagaił sprzedawczynię, wskazując palcem na butelkę alkoholu śliwkowego, wokół którego znajdowały się czyste kieliszki. — Po ile to?
Cena, chociaż w jego przypadku nie grała dużej roli, była stosunkowo niska, co nawet go ucieszyło. A biorąc pod uwagę brak ostrzeżeń dotyczących tego, że za nalewkę odpowiadały skrzacie dłonie, liczył, że efekt nie będzie tak intensywny, jak w przypadku trunków tworzonych w piwnicy Longbottomów przez Malwę. Nigdy więcej tego bimbru, obiecał sobie Longbottom, krzywiąc się na wspomnienia z nocnej popijawy z Norą i Morfeuszem. Totalna porażka. Może gdyby tamtej nocy został w domu i grał z Figg w jakieś gry planszowe, to wszystko potoczyłoby się inaczej...
Po zapłacaniu za kolejkę magicznego napoju Erik wypił cały kieliszek za jednym razem, aby po niedługim czasie przejść do kolejnego stoiska.
(Aktywność Fizyczna) Jak dobrze Erik sobie radzi z drinem od Ralisty Zamfir?
Rzut PO 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞