26.05.2024, 10:23 ✶
Na początku rzeczywiście bezradnie wymachiwał rękoma i nogami, nie poruszając się przy tym ani o cal, za to marnując cenną energię. Był jednak dość pojętnym uczniem i wkrótce zaczął naśladować ruchy Victorii (a także Vespery, gdy przypomniał sobie ich krótką wizytę nad jeziorem w Oxfordshire podczas Lithy); wprawdzie brakowało mu w tym wprawy, poruszał się niezdarnie, wkładając zbyt dużo siły w poruszanie rękami, a za mało w pracę nogami (zwłaszcza prawą, tę schorowaną), ale jakimś sposobem udawało mu się płynąć za obiema selkie. Nie miał zresztą innego wyjścia - samodzielnie nigdy nie dotarłby do brzegu. Nie prosił jednak nikogo o pomoc i sam ignorował wszelkie najmniejsze sugestie udzielenia mu jej.
Martwił się Cirilem; ilość krwi wokół niego, nawet jeśli teraz rozrzedzonej wodą, wydawała się Perseusowi niebezpieczna. A chociaż nie znał się na fokach, zauważył, że jego ruchom brakuje tej płynności, którą miał Laurent. A może tylko sobie tak wmawiał, by potwierdzić słuszność swojej teorii...? Nie, selkie naprawdę słabł. Szkoda tylko, że wraz z jego ciałem nie słabł jego upór. Nie miał pojęcia, o czym Prewett z nim rozmawiał, ale jakaś jego część podejrzewał, że podzielał jego zdanie.
Nawet makabryczność sytuacji, w jakiej się znaleźli, nie przysłoniła zachwytu, jaki wzbudził w nim widok trytońskiej wioski. Te wapienne konstrukcje - czy ten wapień zalegał tam naturalnie, a później wyżłobiono w nim domostwa? Czy wybudowano je w inny sposób? Poruszył się niespokojnie, kiedy Victoria wspomniała o walce i druzgotku, a później spojrzał w stronę zabitego zwierzęcia. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, że wioska była opustoszała. I znów niepokój przebiegł zimnym dreszczem po plecach Perseusa.
Naśladując kobietę, zatrzymał się za obiema fokami i sięgnął po różdżkę ukrytą w kieszeni, ale nie rzucił żadnego zaklęcia. Przez jakąś chwilę rozważał nawet uwolnienie trytonów, ale ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu; chociaż jemu przyświecałaby wzniosła idea, istoty mogłyby jej nie podzielać, a on sam zakończyłby swój żywot przyszpilony trójzębem do wapiennej ściany. Poza tym... opatrując Cirila nie do końca skupiał się na tym, kto w tej historii jest tym złym.
Jeśli przez ich pieśń ludzie topią się w jeziorze, to jest to jak najbardziej nasza sprawa, pomyślał, patrząc na Victorię wymowie, ale nie odezwał się. Zamiast tego przeniósł wzrok na trytońską kobietę i... och, była chora.
Rzucam na wiedzę przyrodniczą, bo może coś kiedyś czytałem o trytońskich chorobach...
Martwił się Cirilem; ilość krwi wokół niego, nawet jeśli teraz rozrzedzonej wodą, wydawała się Perseusowi niebezpieczna. A chociaż nie znał się na fokach, zauważył, że jego ruchom brakuje tej płynności, którą miał Laurent. A może tylko sobie tak wmawiał, by potwierdzić słuszność swojej teorii...? Nie, selkie naprawdę słabł. Szkoda tylko, że wraz z jego ciałem nie słabł jego upór. Nie miał pojęcia, o czym Prewett z nim rozmawiał, ale jakaś jego część podejrzewał, że podzielał jego zdanie.
Nawet makabryczność sytuacji, w jakiej się znaleźli, nie przysłoniła zachwytu, jaki wzbudził w nim widok trytońskiej wioski. Te wapienne konstrukcje - czy ten wapień zalegał tam naturalnie, a później wyżłobiono w nim domostwa? Czy wybudowano je w inny sposób? Poruszył się niespokojnie, kiedy Victoria wspomniała o walce i druzgotku, a później spojrzał w stronę zabitego zwierzęcia. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, że wioska była opustoszała. I znów niepokój przebiegł zimnym dreszczem po plecach Perseusa.
Naśladując kobietę, zatrzymał się za obiema fokami i sięgnął po różdżkę ukrytą w kieszeni, ale nie rzucił żadnego zaklęcia. Przez jakąś chwilę rozważał nawet uwolnienie trytonów, ale ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu; chociaż jemu przyświecałaby wzniosła idea, istoty mogłyby jej nie podzielać, a on sam zakończyłby swój żywot przyszpilony trójzębem do wapiennej ściany. Poza tym... opatrując Cirila nie do końca skupiał się na tym, kto w tej historii jest tym złym.
Jeśli przez ich pieśń ludzie topią się w jeziorze, to jest to jak najbardziej nasza sprawa, pomyślał, patrząc na Victorię wymowie, ale nie odezwał się. Zamiast tego przeniósł wzrok na trytońską kobietę i... och, była chora.
Rzucam na wiedzę przyrodniczą, bo może coś kiedyś czytałem o trytońskich chorobach...
Rzut N 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory