Zdecydowana racja. Na wszystko potrzeba czasu. Wydarzenia z przed kilku lat, gdzie powołano mugolaka na Ministra Magii, mogło przyspieszyć proces przygotowawczy do gwałtownych zmian. Dożyli tych czasów, gdzie ta "rewolucja” mogła się zacząć. Domaganie się większych praw dla czarodziei, wykluczając mugolstwo na najniższe szczebla. Oby nigdy więcej nie popełniono tak radykalnego błędu jak kilka lat temu.
Prasa była najczęstszym przekazem informacyjnym, codziennym, choć nie zawsze też odpowiednio sprawdzonym. Potwierdzenia słyszało się z ust znajomych osób. Komentowano w Norweskim Ministerstwie Magii. Tam także pojawili się zwolennicy tutejszego Czarnoksiężnika. Była też pewna mniejszość, która wyrażała owe niezadowolenie, zaniepokojenie.
- Tyle, że Czarnoksiężnik ogłosił się Czarnym Panem, a jego organizacja to Śmierciożercy. Podobno ich znakiem rozpoznawczym jest mroczny znak? Specjalny ubiór? Teść pobieżnie mi wyjaśnił.Odpowiedział na pytanie brata. Coś wiedział. Ale niezbyt zorientowany był w głębszych szczegółach.
- Jeżeli prasa też nie kłamie, to rozumiem, że oni stoją za tymi radykalnymi zmianami, porządkami i atakami na osobach, które podporządkowały się, czy nie zasłużyły aby żyć. Może wiesz coś więcej i zechcesz się podzielić? Ciekawi mnie także stanowisko tutejszego Ministerstwa. U nas, większość chwali zaistniałe działania.
Dodał. Wiedział może tyle, co inni. Malfoyowie też w końcu mieli poglądy podobne do nich. A przecież ich krewny, przyczynił się prawdopodobnie do upadku Leacha. Choć nie mówi się o tym pewnie zbyt głośno. Richard pochwalał te działania. Wyglądał na zainteresowanego tematem. Był też ciekaw, jakie jest stanowisko tutejszego Ministerstwa. Bo chyba w gazetach niewiele o tym pisali.
Jeżeli chodzi o radia, to prawie w ogóle nie słuchał. W domu nawet takowego nie powiadał. Żadnych mugolskich większych czy mniejszych urządzeń, którymi nawet i czarodzieje się inspirowali. Wystarczyło mu to, co znajdowało się w barach, Ministerstwie czy w innych publicznych miejscach, że chcąc nie chcąc, usłyszało się cokolwiek puszczane było z gadających skrzyń. Może kiedyś przekona się do przydatności tych przedmiotów?