Jak przystało na dorosłego czarodzieja Philip nie zamierzał tłumaczyć się nikomu ze swojego zamiłowania do słodyczy, jedzonych i tak ze stosownym umiarem. Niektóre z nich można było dostać wyłącznie podczas tego rodzaju wydarzeń, jak chociażby spożywana przez niego wata cukrowa o magicznych właściwościach przypominających wyłącznie jeden ze szczeniackich psikusów. Zmiana koloru włosów nie okazała się trwała, na szczęście. Tak przeszkadzająca Robertowi czerń jego włosów miała zniknąć w przeciągu paru chwil. Jak dotąd jedynymi zabiegami, jakim poddawał swoje włosy było regularne mycie i strzyżenie. Pomimo osiągnięcia trzydziestego szóstego roku życia nie znalazł jeszcze żadnego siwego włosa.
— Powiadomić cię kiedy moja matka będzie organizować następny bankiet czy może wolisz znacznie bardziej kameralne przyjęcia? — Zadający to pytanie Nott doskonale wiedział, że niektórzy nie przepadali za uczestniczeniem w tego rodzaju przyjęciach. Pozostawał świadom tego, że wszystkie bankiety praktycznie nie różniły się od siebie. Pytając o kameralne spotkania rozważał zorganizowanie jednego dla bliskich znajomych na terenie swojej posiadłości w Dolinie Godryka, tym bardziej że lato z każdym dniem będzie zbliżać się do końca. Warto było skorzystać ostatniego miesiąca pełnego słońca. — Nie przepadasz za słodyczami? — Zapytał dla potwierdzenia swojego przypuszczenia, gdyż to teraz wydawało się być istotnym niuansem. Jeśli miał rację to jego kuzyn nie był pierwszą w jego otoczeniu, która nie przepadała za słodkościami. Podejście po to aby się z nim przywitać wydawało się bardzo miłe. Nie doszukał się fałszu w głosie tego mężczyzny.
— Nie mam nic przeciwko temu. Tobie, kuzynie, poświęcę tyle czasu, ile potrzebujesz. — Zapewnił swojego towarzysza. Pomimo bycia postacią szeroko rozpoznawalną to uczestniczył w tym kiermaszu wyłącznie prywatnie. Zamierzał w pierwszej kolejności odwiedzić wszystkie stoiska i zakupić na nich wszystko co wpadnie mu w oko oraz poświęcić parę chwil na obserwowanie występów. Rozmowa z kuzynem, znajomymi i przyjaciółmi doskonale wpisywała się w przebywanie tutaj prywatnie. Nie wykluczał jednak nawiązania kontaktu ze swoimi fanami.
— Bardzo chętnie. Po zjedzeniu tej waty cukrowej mam na razie dość słodyczy. Z tego co wiem to mój przyjaciel rozstawił tutaj się ze stoiskiem swojej winnicy i właśnie tego wina bardzo chętnie się napiję. — Nie widział powodu, dla którego miał się wzbraniać przed zajęciem miejsca przy jednym ze stolików. Ktoś powiedziałby, że to za wcześnie na spożywanie alkoholu, jednak Philip zamierzał raczyć się tym winem zamiast po prostu się spić. Do Château des Dragons nie było daleko i z pewnością po powrocie znajdą jeszcze wolne miejsce przy jakimkolwiek stoliku.
@Robert Mulciber