Znajome twarze, które jeszcze chwilę temu znajdowały się przy stoisku oddaliły się od niej. Mogła ponownie się skupić na pracy, fakt - zawsze miło się robiło, kiedy znajomi przychodzili się przywitać, jednak ona była w pracy, nie mogła poświęcić im odpowiedniej ilości czasu, mimo, że bardzo by chciała. Jarmarki jednak rządziły się swoimi prawami, dziki tłum pragnął jej słodkości.
Panna Figg dzielnie podawała każdemu chętnemu watę cukrową, lody i inne słodkości. Posyłała przy tym promienne uśmiechy na prawo i lewo, aby mieć pewność, że każdy z klientów odejdzie od niej odpowiednio zaopiekowany. To było ważne - pierwsze wrażenie, poświęcenie każdej osobie z kolejki odpowiedniej ilości uwagi, by poczuli się wyjątkowo. Wydawać by się mogło, że dokładnie wie, czego potrzebują osoby czekające na słodkości.
Z tyłu głowy ciągle miała myśl, że będzie się musiała stąd wyrwać w odpowiednim momencie, bo musiała zdążyć na występ Flynna, zająć przy tym odpowiednie miejsce - pod samą scenę, bo mu to obiecała, nie mogła więc w pełni wpaść w wir pracy, bo zapewne to przegapi, nie chciała tego zdecydowanie.
Dostrzegła dziewczynę, która wpatrywała się w Strachliwego Śnieżka, podeszła więc do niej. - Dzień dobry. - Rzuciła z uśmiechem, żeby się przywitać. - Ten piękny rudzielec to Strachliwy Śnieżek, potrzebuje specjalnej opieki i zrozumienia. Jego wzrok nie do końca działa, nie patrzy, gdzie idzie. Jest bardzo lękliwym zwierzaczkiem, przez co te włosy się jeżą. Ma alergię na duchy, szczury i poltergeisty, więc zwiastuje ich obecność kichaniem. Mimo wszystko to naprawdę przyjazny kociak, który potrzebuje nowego domu, czy jest panna nim zainteresowana? - Zapytała jeszcze Ulę.