Jej jakże sprytny plan okazał się nie być wystarczająco sprytny. Nie wpadła na to, że trytonka będzie krok przed nią, a powinna się tego spodziewać. Znajdowali się w wodzie, nie miała z nią najmniejszych szans w taakich warunkach, woda nie była ich sprzymierzeńcem - wręcz przeciwnie okropnie utrudniała polowanie.
Syknęłaby z bólu, jednak nie otworzyła ust, kiedy stworzenie wgryzało się jej w barki swoimi ostrymi zębami, bo bała się, że zachłyśnie się wodą i wtedy nie będzie już dla niej ratunku. Bolało, jak sam skurwysyn, bo te zęby były naprawdę ostre. Jej sztylet - broń, bez której czuła się trochę, jak bez ręki zaczął opadać na dno. Nie wiedzieć czemu, zawsze wybierała właśnie te metody, chociaż z magią również radziła sobie całkiem nieźle.
Spojrzała w górę i to ją nieco uspokoiło, bo Esmé wypłynął na powierzchnię, był bezpieczny, jeden problem więc został zażegnany, przeżyje to. To było najważniejsze, najwyżej ona umrze, a to nie byłaby aż taka wielka strata, szczególnie, że ostatnio i tak nikt nie przewidywał jej jakiekolwiek przyszłości. Może to nie Thoran miał ją zjeść, a trytonka? Może takie zakończenie było jej pisane?
Oczywiście nie zamierzała się poddawać, panna Yaxley nie była tą osobą, która rezygnowała, miała w sobie ogromną wolę walki mimo nie do końca sprzyjających warunków w jakich się znalazła.
Najgorsze było to, że zaczynało brakować jej tlenu. Zaczynała czuć, że jeszcze chwila i więcej nie wytrzyma, trytonka trzymała ją w żelaznym uścisku i nie zamierzała wypuścić, ciągnęła ją w dół.
Dostrzegła ten budynek, najwyraźniej był stworzony z jakichś bioluminescencyjnych organizmów, które znajdowały się pod wodą i wydzielały swoje własne światło, inaczej nie mogło by to działać. Pamiętała o tym, że trytony miały swoje królestwa, wioski, które przypominały te ludzkie. Tylko dlaczego ta kreatura ją tam ciągnęła? Chciała, żeby została obiadem dla całej rodziny?
Spojrzała jeszcze w górę i dostrzegła ponownie Esmé. Nie, nie, nie. Po co nurkował, lepiej by było, żeby pozostał na powierzchni, bezpieczny.
Nie mogła już jednak oddychać, czuła, że zaraz będzie musiała dostarczyć do organizmu tlen, to skłoniło ją do sięgnięcia po różdzkę. Spróbowała wyczarować kulę pełną powietrza, to powinno jej pomóc w tej chwili. Inaczej pewnie zaraz zachłyśnie się wodą.
Sukces!
Akcja nieudana
kształtowanie (coś w deseń Bubble-Head Charm z kanonu)