27.05.2024, 13:53 ✶
Tl;dr w pierwszej części posta opisuję ślub, obiad i pierwszy taniec, w drugiej, już właściwej akcji, stoimy obok naszego stołu i rozmawiamy z Walburgą Black, starszą siostrą Perseusa (NPC), która odejdzie jeśli ktoś do nas podejdzie
Oto nastał drugi najszczęśliwszy dzień w życiu Perseusa Blacka. Jak to jednak bywa ze szczęśliwymi i ważnymi dniami - niósł ze sobą również ogrom niepokoju o to, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. I na początku w ogóle nie szło - poprzedniej nocy wiercił się niespokojnie w swoim dawnym łóżku na Grimmauld Place, a kiedy wreszcie nad ranem udało mu się zasnąć, sen był krótki i płytki, a przerwał go nagły ból żołądka. Później spanikował, gdy zgubił jedną ze spinek od mankietów (okazało się, że wtoczyła się pod łóżko) oraz gdy zapomniał, że przekazał obrączki Louvainowi. Kiedy więc stał przed ołtarzem w kowenie, a spojrzenia wszystkich zwrócone były w jego stronę, wyglądał na jeszcze bledszego (czy to możliwe, by być bledszym od samej Śmierci?) niż zazwyczaj i przerażonego. Ale wtedy drzwi kaplicy się otworzyły i do środka weszła odziana w czarną suknię Vespera prowadzona przed swojego ojca. Ci z gości, którzy siedzieli najbliższej Perseusa, usłyszeć mogli, jak z jego ust wyrywa się pełne zachwytu westchnienie. Pozostali dojrzeć mogli, jak jego klatka piersiowa unosi się i na chwilę zamiera w bezruchu, potem powoli opada, a na jego twarzy pojawia się uśmiech, który do końca wieczora miał mu towarzyszyć.
Sebastian mówił pięknie o miłości, ale Perseus zdawał się w ogóle nie słyszeć jego słów; przez całą uroczystość wpatrywał się w Vesperę, trzymał jej dłoń i nie mógł uwierzyć, że oto zostaje jej mężem. Jej, tej hebanowej boginki! Podczas składania przysięgi głos drżał mu na granicy wzruszenia, a z emocji o mało nie upuścił obrączki, którą wsuwał na jej palec. A kiedy wreszcie pozwolono mu pocałować świeżo upieczoną panią Black, czynił to nieco dłużej, niż wypadało, ale był zbyt oszołomiony szczęściem, by zwrócić na to uwagę.
Choć sama ceremonia nie trwała długo, tak z racji dużej ilości zaproszonych gości życzenia pod kowenem nieco się przeciągnęły; do Oxfordshire dotarli więc po godzinie siedemnastej, gdzie od razu podano obiad składający się z dwóch dań - tradycyjnego rosołu oraz pieczonej piersi z perliczki. Perseus jednak nie był w stanie nic przełknąć; za bardzo był skupiony na swej pięknej żonie, której przyglądał się z wielką uwagą oraz miłością.
Po obiedzie poproszono wszystkich gości o udanie się do sali balowej, gdzie para młoda zatańczyła swój pierwszy taniec, jakim był ich własny osobliwy układ łączący w sobie elementy walca angielskiego i wiedeńskiego. Nawet schorowana noga Perseusa zdawała się nie ciążyć mu tak bardzo. Po salwie oklasków część gości rozeszła się po posiadłości. Państwo Black zostali na parkiecie na jeszcze jeden utwór - tym razem dołączyły do nich też inne pary - a następnie wymknęli się z powrotem do jadalni.
Ujął dłoń ukochanej i złożył na niej kolejny tego dnia pocałunek, zastanawiając się, jak to się stało, że tak wspaniała pod każdym względem istota postanowiła związać swój los właśnie z nim. Będąc szczerym, niewątpliwie zaważył na tym fakt, że pod koniec zimy powitają na świecie swojego potomka, ale wciąż... Jawiło mu się to jako zbyt piękne do uwierzenia. Czy ktoś taki jak on w ogóle zasługiwał na takie szczęście?
Stali we trójkę z Walburgą tuż nieopodal ich stołu; Perseus mówił najmniej z całej trójki, co nie wynikało z lekceważącego stosunku względem rozmówczyń, a tematu, na jaki zboczyły. Starsza siostra zachwalała suknię ślubną i to tak żarliwie, że obawiał się, iż zaraz zacznie głosić jakieś peany na cześć Rosierów. On sam nie wiedział, co powiedzieć - zdawało mu się, że wszystko wyszeptał jej do ucha podczas ich podróży z Londynu. Stał więc obok swej żony (żony! czyż nie wspaniale to brzmiało?) pełen troski i uwielbienia.
Oto nastał drugi najszczęśliwszy dzień w życiu Perseusa Blacka. Jak to jednak bywa ze szczęśliwymi i ważnymi dniami - niósł ze sobą również ogrom niepokoju o to, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. I na początku w ogóle nie szło - poprzedniej nocy wiercił się niespokojnie w swoim dawnym łóżku na Grimmauld Place, a kiedy wreszcie nad ranem udało mu się zasnąć, sen był krótki i płytki, a przerwał go nagły ból żołądka. Później spanikował, gdy zgubił jedną ze spinek od mankietów (okazało się, że wtoczyła się pod łóżko) oraz gdy zapomniał, że przekazał obrączki Louvainowi. Kiedy więc stał przed ołtarzem w kowenie, a spojrzenia wszystkich zwrócone były w jego stronę, wyglądał na jeszcze bledszego (czy to możliwe, by być bledszym od samej Śmierci?) niż zazwyczaj i przerażonego. Ale wtedy drzwi kaplicy się otworzyły i do środka weszła odziana w czarną suknię Vespera prowadzona przed swojego ojca. Ci z gości, którzy siedzieli najbliższej Perseusa, usłyszeć mogli, jak z jego ust wyrywa się pełne zachwytu westchnienie. Pozostali dojrzeć mogli, jak jego klatka piersiowa unosi się i na chwilę zamiera w bezruchu, potem powoli opada, a na jego twarzy pojawia się uśmiech, który do końca wieczora miał mu towarzyszyć.
Sebastian mówił pięknie o miłości, ale Perseus zdawał się w ogóle nie słyszeć jego słów; przez całą uroczystość wpatrywał się w Vesperę, trzymał jej dłoń i nie mógł uwierzyć, że oto zostaje jej mężem. Jej, tej hebanowej boginki! Podczas składania przysięgi głos drżał mu na granicy wzruszenia, a z emocji o mało nie upuścił obrączki, którą wsuwał na jej palec. A kiedy wreszcie pozwolono mu pocałować świeżo upieczoną panią Black, czynił to nieco dłużej, niż wypadało, ale był zbyt oszołomiony szczęściem, by zwrócić na to uwagę.
Choć sama ceremonia nie trwała długo, tak z racji dużej ilości zaproszonych gości życzenia pod kowenem nieco się przeciągnęły; do Oxfordshire dotarli więc po godzinie siedemnastej, gdzie od razu podano obiad składający się z dwóch dań - tradycyjnego rosołu oraz pieczonej piersi z perliczki. Perseus jednak nie był w stanie nic przełknąć; za bardzo był skupiony na swej pięknej żonie, której przyglądał się z wielką uwagą oraz miłością.
Po obiedzie poproszono wszystkich gości o udanie się do sali balowej, gdzie para młoda zatańczyła swój pierwszy taniec, jakim był ich własny osobliwy układ łączący w sobie elementy walca angielskiego i wiedeńskiego. Nawet schorowana noga Perseusa zdawała się nie ciążyć mu tak bardzo. Po salwie oklasków część gości rozeszła się po posiadłości. Państwo Black zostali na parkiecie na jeszcze jeden utwór - tym razem dołączyły do nich też inne pary - a następnie wymknęli się z powrotem do jadalni.
*
Ujął dłoń ukochanej i złożył na niej kolejny tego dnia pocałunek, zastanawiając się, jak to się stało, że tak wspaniała pod każdym względem istota postanowiła związać swój los właśnie z nim. Będąc szczerym, niewątpliwie zaważył na tym fakt, że pod koniec zimy powitają na świecie swojego potomka, ale wciąż... Jawiło mu się to jako zbyt piękne do uwierzenia. Czy ktoś taki jak on w ogóle zasługiwał na takie szczęście?
Stali we trójkę z Walburgą tuż nieopodal ich stołu; Perseus mówił najmniej z całej trójki, co nie wynikało z lekceważącego stosunku względem rozmówczyń, a tematu, na jaki zboczyły. Starsza siostra zachwalała suknię ślubną i to tak żarliwie, że obawiał się, iż zaraz zacznie głosić jakieś peany na cześć Rosierów. On sam nie wiedział, co powiedzieć - zdawało mu się, że wszystko wyszeptał jej do ucha podczas ich podróży z Londynu. Stał więc obok swej żony (żony! czyż nie wspaniale to brzmiało?) pełen troski i uwielbienia.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory