• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية.

[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#4
27.05.2024, 15:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.06.2024, 08:04 przez Anthony Shafiq.)  
Och nie, to nie Ginny przerwała myśl, to nie Ginny osierociła z oryginalnego zdania kogoś, kogokolwiek, kto powróciłby kiedyś do tych zapisków. Powiadają, że do trzech razy sztuka i być może to z trzecim zakłóceniem rzeczywistości powinien zmierzyć się Anthony, ale prawda była taka, że poległ już przy drugim. Bo o ile łatwo było uchylić się przed rozciągłym westchnieniem, godnym włoskiej operowej divy, której brakło dwóch czy trzech wiernych fanów wachlujących ją w upale rozłożystymi pierzastymi wachlarzami, o tyle przy siorbnięciu już nie wytrzymał. Pióro wpierw zatrzymało się nad pergaminem i Shafiq po krótkiej chwili bezruchu odłożył je na blacie, po czym bez słowa skierował się do kanapowego pieska, któremu doskwierało kilka stopni więcej na termometrze.

Dyplomata uwielbiał wysokie temperatury, lgnął do ciepła jak rasowy zmiennocieplny wąż, a jedynym jego zmartwieniem była tak na prawdę karnacja odziedziczona po matce... Jego włosy po tygodniu w Egipcie podpadały już pod całkiem jasny blond, a twarz zdobiły plejady piegów, których teraz, z dala od potterowych magików, nie mógł tak łatwo się pozbyć. I te piegi miał właśnie szansę podziwiać Erik z bardzo bliska, choć pierwszym co poczuł było shafiqowe kolano wsuwane między jego uda, drugim zaś ciężki i znajomy już zapach smoczej krwi – żywicowego olejku, po który Anthony sięgał z taką lubością w prywatnych okolicznościach. Dwie dłonie wylądowały na oparciu, przy prawym i lewym uchu cierpiącego detektywa. Zawisł nad nim z twarzą wyrażającą obojętność, z utkwionym wzorkiem w jego zadziorne oblicze, z chmurnymi oczyma wyrażającym wszystko, poza obojętnością.

– Nudzi Ci się? Nikt Ci nie powiedział, że konsekwencją takiego picia, może być oblanie się? – To nawet nie brzmiało jak przygana, w tonie dało się wyczuć głód, którego Anthony nie był w stanie zaspokoić przez ostatni tydzień. Wisząc nad nim, pochylił się by zgubić się w herbacianych ustach, tak cudownie ignorując to, co wydarzy się z naparem, nawet jeśli obaj byli ubrani na jasno. Czuł w trzewiach przyjemność podwójnie, wynikającą z faktu, że robią to tu, w wężowisku należącym do jego ojca, który przed laty zmusił go do ślubu. Że może czuć i pragnąć w środku dnia, bez blasku świec, bez szafirowej nocnej płachty, że mógł chłonąć złocisty odcień tęczówek, słodycz ust, widząc i uwielbiając każdy detal ukochanej twarzy.

+++

I mógłby tak spędzić zapewne i całą wieczność, ale plany na ten dzień mieli inne, teraz ubogacone nieoczekiwaną, spontaniczną wycieczką do muzeum. Nie wyczuł desperacji w głosie swojej przyjaciółki, choć z pewnością mile by go połechtało, gdyby dała jej wybrzmieć. Nie lubił, kiedy tonący chwytali się brzytwy. Wolał, kiedy chwytali się jego. Zarówno z powodu faktu, że w takich okolicznościach on nie tonął, ale też przez wzgląd na jego ulubioną walutę świata – przysługę. Gdzieś kiedyś w ręce McGonagall mógł wpaść artefakt, który zgubi się po drodze do muzeum. To było takie proste.

– Każdy ma jakieś zainteresowania Eriku – zwrócił się ku Erikowi na wzmiankę o "usługach", na moment tylko ześlizgując się po kształcie jego uśmiechu, krzywiznach linii żłobiących policzki, gdy kąciki ust unosiły się ku górze tak kpiarsko i zadziornie. Bardzo trudno było mu nie zastanawiać się nad tym, czy już zawsze przy okazji picia słodkiej herbaty, będzie myślał o smaku jego warg. – Od dziecka pasjonuję się starożytnością, mam kilka języków w zanadrzu spoza tych, które udostępnia mi krew, z resztą... jako dumny Krukon uwielbiam zagadki, jeśli rzeczywiście jakaś za tym się kryje. A jak nie... cóż, niedługo i tak wracamy, więc może jeśli jednak się zarazimy, to w Mungu znajdą na to odpowiedź – wyszło to z jego ust nader lekkie, łatwe, może trochę lekkomyślne. – Ruszajmy od razu, nie ma na co czekać! – pstryknął palcami kilkukrotnie i zlecił skrzatowi podstawienie pojazdu. – Skoro to mugolskie muzeum przejedziemy się automobilem! – szeroki uśmiech ekscytacji rozświetlał jego twarz. Jak przystało na bogatego hobbystę, ale takiego o niezbyt dużym doświadczeniu, wciąż zakładał, że większość problemów, jeśli nie wszystkie, dało się rozwiązać pieniędzmi albo znajomościami, a jedno wynikało tak na prawdę z drugiego.

– Deszcz, deszcz... Aż tak tęsknisz za Islandią? Możemy się tam wybrać jesienią, zorze chyba widać już od sierpnia – zaproponował, zagryzając baklavą. – A kiedy Ty Guinevro odwiedzisz nas w Anglii? Myślę, że wyspa zyskałaby bardzo, gdyby Twoje stopy w końcu się tam skierowały. Twoje opowieści o Uagadou zawsze były dla mnie bardzo inspirujące, może Twoja osoba byłaby tym czego ten skostniały system edukacji by potrzebował. A ja mógłbym zrobić tak, żeby chcieli Cię słuchać. Jeśli masz ochotę oczywiście – dodał dopijając herbatę.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2798), Bard Beedle (1293), Erik Longbottom (2244), Guinevere McGonagall (2945)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 21.05.2024, 21:56
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 25.05.2024, 09:50
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 27.05.2024, 02:52
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 27.05.2024, 15:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 12.06.2024, 18:48
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 28.06.2024, 13:45
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 01.09.2024, 14:59
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 05.06.2024, 21:39
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 11.06.2024, 00:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 13.06.2024, 10:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 17.06.2024, 20:25
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 21.06.2024, 18:44
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 25.06.2024, 11:14
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 23.08.2024, 20:57
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 06.07.2024, 11:26
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 16.07.2024, 12:12
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 18.09.2024, 20:25
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 24.10.2024, 00:46
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 06.11.2024, 08:34
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 26.03.2025, 14:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa