27.05.2024, 16:04 ✶
Południowe stragany - Świeczki i kadzidła rodziny Mulciber
Mijam się z Brenną przy stoisku Mulciber Moonshine, a potem przechodzę do świeczek i kadzideł, żeby zrobić małe zakupy.
Nie powinno go w najmniejszym stopniu dziwić to, że spotkał Brennę na festiwalu. Odkąd po Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów rozeszły się grafiki na najbliższe dni, dosyć łatwo było wywnioskować, kto będzie się cieszył z obchodów, a kto będzie w tym czasie kisił się w biurze lub przygotowywał do wielogodzinnego patrolu. A że oboje dostali dzień wolny na Lammas, Erik wręcz spodziewał się, że jego siostra tutaj zawita. Nie była typem osoby, która odpuściłaby sobie okazję, aby spotkać się ze znajomymi. A sabat, bądź co bądź, był dosyć ważnym wydarzeniem, nawet jeśli nie wszyscy byli wiernymi wyznawcami kultu Matki Natury.
Mimo to, gdy tuż po napoczęciu degustacyjnej porcji nalewki Zamfirów dobiegł do niego głos jego własnej siostry, podskoczył machinalnie, a niepokój tylko wzrósł, gdy poczuł, że Bren klepie go po ramieniu. Z niemałym trudem przełknął płyn, który rozlał mu się po gardle, pozostawiając po sobie orzeźwiający posmak ctrryny, przełamany delikatną słodyczą z nutą goryczy. Dobrze, że z zaskoczenia nie wypluł wszystkiego na ziemię, bo niezbyt mu się uśmiechało znowu płacić za to samo. Kto wie, jakie zakupy będzie musiał zrobić przy innych stoiskach?
— Wtedy nie omieszkam wspomnieć, że moja rodzona siostra wolała kupować dżemy niż zająć się swoim biednym bratem z problemami wynikającymi z niezliczonych traum, jakich doświadczył z jej ręki — mruknął, uśmiechając się do niej przesłodko. — Będą się dosłownie zabijać o wywiad z tobą, żeby dowiedzieć się, co też wyprawia się w naszych czterech ścianach, kiedy akurat nie otwieramy się na socjetę. Już i tak pewnie podejrzewają cię o sporadyczny handel żywym towarem.
Skłonił przed siostrą lekko głową, a gdy ta ruszyła dalej, poszedł w przeciwną stronę. Takim oto sposobem znalazł się przy drugim stanowisku Mulciberów. W pierwszej chwili nieco się zdziwił, gdy zorientował się, że rodzina wystąpiła na aż dwóch straganach, jednak... Przecież Zamfirowie zrobili to samo: jedno robiło w jubilerstwie, drugie w domowych przetworach i alkoholach. W zestawieniu z tym, alkohole i świeczki Mulciberów nie wydawały się wcale takie dziwne.
— Macie może różane świece zapachowe? — spytał, rozglądając się po asortymencie. — Najlepiej w takim większym słoju około 600 ml? O ile przydałyby mi się te... eee... Nożyczki? Trymery? Trymery! Trymery do przycinania knotów.
Nie robił zakupów dla siebie, a dla matki. Ot, taki mały prezent, biorąc pod uwagę, że Elise postanowiła pozostać w Warowni, zamiast buszować pośród gości, którzy zjawili się na obchodach Lammas.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞