27.05.2024, 17:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.05.2024, 17:49 przez Erik Longbottom.)
Darował sobie dalsze wchodzenie w dyskusję z panną Moody na temat nieprawidłowego przepływu informacji podczas wycieczkowiczów. Nie przypominał sobie, aby przed pójściem spać, ktokolwiek zdradził mu, że powinien szykować się na rychłą śmierć lub drastyczny upadek przy asyście wrednego poltergeista buszujące w ścianach Księżycowego Stawu. Tym mógł się zająć później. Nie wiedział jeszcze, od kogo zacznie: w tym przypadku zawiniła zarówno siostra, jak i wuj. Brenna była dużo łatwiejszym celem, bo na pewno już zdążyła przyzwyczaić się do tego, że miał do niej o coś pretensje. Wuja mógł nacieszyć się jeszcze kilkoma chwilami spokoju.
Teraz zresztą miał inne problemy na głowie. Ta, te krzyki na pewno zwrócą jego uwagę, pomyślał kwaśno, przerzucając nerwowo różdżkę z jednej dłoni do drugiej, kiedy ciszę panującą w posiadłości przecinały coraz to bardziej agresywne komentarze Mills. Zaraz zawtórował jej także Hardwick, co jak się okazało... Zdecydowanie pomogło w wywołaniu poltergeista. Złośliwy duch faktycznie się zjawił i to nawet szybciej niż zakładali, rechocząc wniebogłosy i poruszając się nad ich głowami, o czym zresztą świadczyły poruszające się balony pod sufitem. Pomysł Moody był kreatywny i działał.
Różdżka Erika momentalnie powędrowała w stronę Hardwicka, gdy ten zaczął obrywać rozmnożonymi przez Mills balonikami. Nie odważył się jednak na rzucenie zaklęcia z obawy na to, że trafi w przyjaciela, skoro poltergeist pozostawał niewidzialny. Poza tym i tak nie miał zbyt dużo czasu na reakcję, bo duch zaraz zainteresował się i jego osobą, posyłając w jego kierunku jeden z materacy.
Teraz zresztą miał inne problemy na głowie. Ta, te krzyki na pewno zwrócą jego uwagę, pomyślał kwaśno, przerzucając nerwowo różdżkę z jednej dłoni do drugiej, kiedy ciszę panującą w posiadłości przecinały coraz to bardziej agresywne komentarze Mills. Zaraz zawtórował jej także Hardwick, co jak się okazało... Zdecydowanie pomogło w wywołaniu poltergeista. Złośliwy duch faktycznie się zjawił i to nawet szybciej niż zakładali, rechocząc wniebogłosy i poruszając się nad ich głowami, o czym zresztą świadczyły poruszające się balony pod sufitem. Pomysł Moody był kreatywny i działał.
Różdżka Erika momentalnie powędrowała w stronę Hardwicka, gdy ten zaczął obrywać rozmnożonymi przez Mills balonikami. Nie odważył się jednak na rzucenie zaklęcia z obawy na to, że trafi w przyjaciela, skoro poltergeist pozostawał niewidzialny. Poza tym i tak nie miał zbyt dużo czasu na reakcję, bo duch zaraz zainteresował się i jego osobą, posyłając w jego kierunku jeden z materacy.
(Aktywność Fizyczna) Unik przed materacem
Rzut PO 1d100 - 53
Sukces!
Sukces!
Miał zbyt mało czasu, aby zorientować się w pełni w sytuacji, jednak na pierwszy rzut oka wyglądało na to, że wszyscy całkiem nieźle radzili sobie z atakami ducha. Na tyle dobrze, że raczej nie potrzebowali natychmiastowej interwencji z jego strony. Erik skupił więc swoją uwagę na Mills, próbując wyczarować wokół niej tarczę obronną. Starał się na tyle zrównoważyć pobór energii magicznej, aby nie była ona niezniszczalna. Chciał stworzyć coś stosunkowo łatwego do roztrzaskania, ale wymagające od poltergeista zainteresowania się konkretną osobą. Skoro to Millie chciała być przynęta, to chyba właśnie w to powinien celować?
(Rozproszenie) Stworzenie tarczy obronnej wokół Mills x2
Rzut N 1d100 - 45
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut N 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞