27.05.2024, 17:59 ✶
Wchodzę do holu na parterze, podchodzę do Flynna.
Zdaniem Isaaca, ceremonia zaślubin była bardzo wzruszająca. Stał dość blisko młodej pary, żeby w trakcie ślubu móc robić jak najlepsze zdjęcia. Chciał żeby zakochani mieli ładną pamiątkę, do której będą mogli wracać po latach bycia razem. W szczęściu i nieszczęście, w zdrowiu i chorobie! A przynajmniej takie było założenie ślubów. Zastanawiał się, czy sam kiedyś będzie miał okazję się ożenić. Miał już prawie trzydziestu lat, a w tych czasach mężczyźni w jego wieku mieli już synów. Był więc starym kawalerem, podobnie zresztą jak większość jego przyjaciół. Nie wiedział, czy byłby w stanie spędzić całe życie z jedną kobietą. Do tej pory wydawało mu się to niemożliwe, jednak całe to wydarzenie sprawiło, że postanowił głębiej zastanowić się nad swoją przyszłością.
Będąc w bardzo dobrym nastroju (jak zwykle zresztą), wszedł do głównego holu, żeby zająć dobre miejsce i robić zdjęcia pojawiającym się w posiadłości gościom. Samopiszące pióro notowało zawzięcie, lewitując grzecznie przy jego głowie.
- Dzień dobry, jestem od Czarownicy. Isaac Bagshot, bardzo mi miło.- Przedstawił się przy wejściu, żeby bez problemu wpuszczono go do środka. Nie ubrał się jak gość weselny, ponieważ nie wypadało mu się stroić. W końcu był tutaj w pracy. Ubrał się więc tak, żeby raczej wtapiać się w tłum i pozostać niezauważonym.
Przeszedł kilka kroków grzebiąc coś przy aparacie, po czym rozejrzał się po holu. Dostrzegł Flynna, którego miał przyjemność lub może nieprzyjemność? spotkać podczas tegorocznego Lammas. Na pewno było to bardzo interesujące spotkanie, które należało do takich, których Isaac powinien lepiej unikać. Problem tkwił jednak w tym, że Bagshot uwielbiał nietuzinkowych ludzi, dziwne rozmowy oraz nieprzewidywalne sytuacje.
Uśmiechnął się kącikiem ust, uniósł aparat i zrobił Flynnowi zdjęcie.
- Człowiek wielu talentów.- Skomentował go, podchodząc bliżej. Uśmiechał się, jakby właśnie spotkał starego znajomego.- Jak się czuje twój brat? - Zagadnął luźno.